|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
01. Aby Pomóc Szymkowi...
02. Co to jest Potwór?
03. Do Strony o SMA
04. Księga Gości
05. Napisz do nas
06. English
07. Precel w mediach
08. Tu nam pomagają
Dzieci
Forum
Inicjatywy
Inni vs reszta świata
Nasze miasto a w nim
Po drugiej stronie barykady
Rodzinnie i przyjacielsko
Z pasją....
Z SMA w Polsce
Zakurzone
Tagi
|
Wpisy z tagiem: orzecznictwo
niedziela, 19 lutego 2012
Z racji niezwykłych efektów jakie daje w przypadku Precla wczesne wspomaganie rozwoju raz na jakiś czas jesteśmy proszeni o wypożyczenie naszego dziecka w celu zademonstrowania jego możliwości szerszej publiczności. Tak też było w zeszły piątek. Szkoła na Białobrzeskiej zorganizowała szkolenie dla pracowników dzielnicowych poradni psychologiczno-pegagogicznych na temat orzecznictwa dot. edukacji. Precel miał służyć za przykład tego, że często pierwsze wrażenie jest mylące i że nawet potencjalnie maksymalnie niepełnosprawne dziecko może intelektualnie dorównywać zdrowym rówieśnikom. A co za tym idzie orzecznictwo podejmowane na podstawie pobieżnych sądów może być dla dziecka bardzo krzywdzące. Precel dał pełen popis swojej elokwencji oraz umiejętności (w tym matematycznych). Zachwycone Panie z Poradni biły gromkie brawa. Nie brakowało też ochów i achów. Po wyjściu Szymona ze szkolenia, zapytano je, gdzie w takim razie takie dziecko jak Szymon powinno kontynuować swoją edukację. Padła propozycja aby oddać go do ośrodka-szkolno wychowawczego. A po proteście jedyną słuszną koncepcją okazało się nauczanie indywidualne w domu. Zarówno nam, jak i organizatorom szkolenia nieco opadły ręce. Tyle jest jeszcze do zrobienia w tej sferze a do tego czasu mnóstwo dzieci zostanie pokrzywdzonych krótkowzrocznym orzecznictwem. Coraz częściej mam wrażenie liczy się tylko to, by urzędowo zamieść problem edukacji niepełnosprawnego dziecka pod dywan i mieć po prostu z głowy, nie bacząc na to, czy samo dziecko krzywdzi się nietrafioną edukacją czy też nie. Jasnym punktem na jest to, że są już takie szkolenia. Z naszej dzielnicy na szkoleniu nikt się nie pojawił a co za tym idzie nie wpadał na genialne pomysły zamknięcia Precla w ośrodku wychowawczym. Może to i dobrze. Chyba damy Preclowi rok więcej w Zielonym Latawcu. Tam przynajmniej wszyscy rozumieją o co w tym wszystkim chodzi.
piątek, 02 grudnia 2011
Winna Wam jestem zakończenia historii z nauczaniem indywidualnym. Zakończenie to zapewniło nam niewielki szczękopad i drobny niesmak z pytaniem "i po co to wszystko było" w tle. Otóż, gdy Ojciec zorganizowawszy wcześniej pomoc Babci T (ktoś w końcu musiał pilnować Precla pod poradnią i pomóc Ojcu tam dojechać), dodarł na umówione z Panią z poradni spotkanie w środę na 14:00 okazało się, że Pani nie ma bo jest na innym spotkaniu, ale za to - tadam, tadam - w sekretariacie czeka na nas orzeczenie o przyznaniu indywidualnego nauczania na okres 01/12/2011 - 31/03/2012*. Nawet najstarsi górale nie wiedzą po co było odrzucać naszą dokumentację dwa dni wcześniej i targać nas z dzieckiem pod respiratorem na kolejne spotkanie by tę dokumentację uzupełnić, skoro "dałosię" zrobić to od ręki. A to co uzupełnialiśmy w pocie czoła, faktycznie zupełnie, ale to zupełnie nie było do tej decyzji potrzebne. Generalnie wyglądało to trochę tak, jakby do Pani Orzekającej z dość dużym opóźnieniem dotarło to, co dla nas było oczywiste. * na taki czas wnioskowaliśmy, bo uznaliśmy, że skoro podstawowym celem (poza nauką) edukacji w Zielonym Latawcu jest zdobycie przez Szymona umiejętności społecznych, nie osiągniemy tego w domu. Z ogłoszeń parafialnych:
No chyba, że Wy coś w tym czasie tu napiszecie :) Auf wiedersehen.
wtorek, 29 listopada 2011
Zamieszczam swój wpis z FB bo powiem szczerze zgłupiałam i zdębiałam do reszty. Może wy coś mądrego powiecie, bo ja mam delikatne wrażenie, że ktoś zbiera o mnie dane nie do końca potrzebne do uzyskania określonego celu.
niedziela, 20 marca 2011
Pierwsze, poważne i samodzielne zadanie domowe Precla to ćwiczenia przed lustrem, polegające na głośnym wymawianiu głosek A-E-I-O-U-Y. Oraz na robieniu min. Naszym zadaniem jest mu w tym nie pomagać, nie podpowiadać oraz nie udzielać instrukcji. Bo z jednej strony lustro to ćwiczenie logopedyczne. Z drugiej zaś to nauka samodzielności. Lustro to zadanie tylko i wyłącznie Precla. I tylko i wyłącznie Precel decyduje jak ono jest wykonywane. Póki co postawienie przed Szymonem lustra jest oprotestowywane, a wymowa głosek zamieniana w pomruk rodzaju "buueeeeee". Dwie miny i Precel sygnalizuje odwalenie zadania. Toczy się walka - Szymon kontra lustro. Ciekawa jestem kto wygra. We wtorek komisja orzeknie o Potrzebie Szkolenia Specjalnego dla Precla. Widziałam propozycję Pani Psycholog co do zaleceń do wpisania do orzecznia i powiem: jestem pod wrażeniem. Ponieważ komisja zbiera się o kosmicznej godzinie w środku dnia roboczego nie będę w stanie się na niej pojawić (a prawo do uczestniczenia Rodzic ma). W związku z tym mam pytanie do Rodziców, którzy przeszli już taką procedurę - czy takie uczestnictwo ma jakąś wartość dodaną, czy mogę je sobie ze stoickim spokojem podarować?
środa, 16 marca 2011
Po jakiś 30 minutach spotkania z Panią Psycholog z Poradni Szkolno-Psychologicznej, podczas których usiłowała pytania przeznaczone dla Szymona kierować do nas, między nim a Panią Psycholog nawiązała się nić porozumienia. Nić była na tyle mocna, że Precel przy pomocy swojego magicznego "be" i "tak" przeszedł pierwszy w życiu test psychologiczny. Z nikłą pomocą Rodziców za to z pełnym rozumieniem odpowiedzi przez drugą stronę :) Wyniki pewnie pojawią się w orzeczeniu o potrzebie kształcenia specjalnego. Musimy tylko dopełnić kilku formalności papierkowych. A poza tym, cieszymy się z nadchodzącej wiosny.
środa, 02 marca 2011
Gabinet nr 4. Pan Doktor rozłożył mnie na łopatki. Nie dość, że bardzo sympatyczny i coś niecoś pamiętał o SMA ze studiów, to jeszcze z rozbrajającą szczerością poprosił abym mu trochę opowiedziała o chorobie bo on o rdzeniowym zaniku mięśni uczył się w 2002 roku i może mieć nieaktualne wiadomości.
Wspólnie powypełnialismy wszystkie papierki, do których Pan Doktor dołączył przyniesione przeze mnie kopie dokumetacji medycznej czyli:
-diagnozy wraz z badaniem genetycznym -zaświadczenia na temat mechaniki choroby wystawionego przez Dr Jędrzejowską zaraz po diagnozie -zaświadczenia o aktualnym stanie zdrowia wypisanego przez lekarza prowadzącego -orzeczenie o niepełnosprawności -ostatni wypis ze szpitala (tu się zadumałam szczerze, bo wyszło na to, że Precel ostatni raz był w szpitalu w marcu 2007 roku czyli cztery lata temu, a to chyba należy poczytywać za sukces).
A na koniec życzył mi powodzenia i sił w życiu.
Za dwa tygodnie czeka nas diagnozowanie przez Panią Psycholog - tym razem bez obecności Precla się nie obejdzie - ale mamy obiecany na tę wizytę jedyny pokój na parterze poradni.
poniedziałek, 28 lutego 2011
Po dość krótkim okresie zaprzyjaźnienia się z wanną, Precel wrócił do normy - czyli do naturalnej niechęci do wszelkich czynności pielęgnacyjnych. Każdego wieczoru więc gdy tylko widzi, że idę w jego kierunku z ręcznikiem w ręku próbuje negocjować "święto lasu" (tak się u nas nazywa dzień bez mycia dzieci). Zmieniamy opatrunki - słyszę żądanie: "Mama -święto lasu". Myjemy zęby - "święto lasu". Zapowiadam pójście do wanny - łzy w oczach. Każda próba kąpieli znów jest traktowana jak znęcanie się nad dzieckiem. A jej czas spadł od 40 minut do prawie 5. Ostatnio walczymy z super-mega wysuszoną i podrażnioną skórą oraz powracającą ciemieniuchą (stąd ta fryzura komentowana w poprzednim wpisie). Na suchą skórę pomagają kąpiele z dodatkiem różnych drogich farmaceutycznych specyfików. Ale jak tu taką kąpiel zastosować, gdy z zalecanych 20 minut leżenia w wannie udaje nam się wynegocjować zaledwie połowę? No i Precel się łuszczy. Święto lasu. Po prostu. PS. Jutro idę do lekarza orzecznika. Z papierami, bez Precla bo poradnia psychologiczna zajmująca się orzecznictwem w sprawach edukacji min dzieci niepełnosprawnych ruchowo nie jest przystosowana dla wózków inwalidzkich.
wtorek, 15 lutego 2011
Zaczynamy przepychać Precla przez skomplikowana procedurę orzecznictwa dotyczącego kształcenia. Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna w naszej dzielnicy, do której się zgłosiłam pierwsze wrażenie zrobiła doskonałe, drugie w postaci nieco zszokowanej Pani Psycholog nieco mniej przyjemne -tu na wstępie dostałam opieprz, że w sprawie orzecznictwa na rok szkolny 2011/2012 zgłaszam się w lutym a nie w grudniu zeszłego roku (tak jakbym dysponowała na składzie dziesiątką niepełnosprawnych dzieci i wiedziała ile taka procedura trwa). Potem, w podsumowaniu naszej rozmowy o stanie Szymona zostałam poproszona o określenie stopnia porażenia mózgowego (czasem mam wrażenie, że ludzie pracujący w medycynie i edukacji znają tylko jeden typ niepełnosprawności u dzieci). Plus jest taki, że mamy wsparcie Pani Dyrektor z Zielonego Latawca, która podjęła się edukowania Precla w grupie zerówkowej, a to już dużo, bo Pani Dyrektor obiecała nam zaznajomić poradnię z Preclem od swojej strony. No i ściśle wspołpracować z nami na temat tego co w orzeczeniu ma być aby wszyscy byli zadowoleni. Minus też jest i to ogromny: przepisy ścisle mówią o kasie, która płynie do placówki edukacyjnej za dzieckiem z orzeczoną niepełnosprawnością. I tak za dzieckiem z niepełnosprawnością sprzężoną* idzie trzy razy więcej pieniędzy niż za dzieckiem z niepełnosprawnością zwykłą. A jakby nie patrzeć Szymon niepełnosprawności sprzężonej zgodnie z obowiązującymi definicjami nie ma. Tak więc w świetle prawa będzie traktowany na równi z dzieckiem bez ręki (na przykład). Tylko jak zrównoważyć potrzeby młodego człowieka który nawet nie jest w stanie samodzielnie oddychać z kimś kto ma oględnie rzecz biorąc pewne braki nie zagrażające życiu ani samodzielnemu funkcjonowaniu? Na razie plan jest następujący: zbieramy niezbędne papierki (mnóstwo papierków). 1 marca uzbrojona w dokumentację medyczną idę do lekarza orzecznika neurologa (i bardzo mnie ciekawi ta wizyta) a 14 marca jedziemy z Preclem do poradni do Pani Psycholog na badanie. A potem nastąpi cała reszta która mam nadzieję zostanie uwieńczona legalnym zaistnieniem Szymona w przedszkolu we wrześniu. PS. Pani Dyrektor Zielonego Latawca optymistycznie zakłada wersję, że wspólnie uda nam się wywalczyć od gminy również i pieniądze na asystenta (pielęgniarkę) dla Precla, aby jak to ładnie określiła "odciąć pępowinę" od Ojca. A ja się cieszę, że znów trafilismy na pedagoga z Wizją i Misją.
*zgodnie z definicją MEN: przez niepełnosprawność sprężoną należy rozumieć występowanie u dziecka niesłyszącego lub słabosłyszącego, niewidomego lub słabowidzącego, z niepełnosprawnością ruchową, z upośledzeniem umysłowym albo z autyzmem, co najmniej jeszcze jednej z wymienionych niepełnosprawności. Tak więc niepełnosprawność sprzężona może dotyczyć osoby, która jest upośledzona umysłowo i słabo słyszy. |