Zapiski na kolanie o Preclu i o potworze zwanym SMA, dodatek do Preclowej Strony, zawierający nasze osobiste pomysły i doswiadczenia z życia z niepełnosprawnym ruchowo dzieckiem. Uwaga: wszelkie metody, doświadczenia i komentarze przedstawione w blogu stanowią osobiste doświadczenia i odczucia naszej Rodziny i nie stanowią naukowej podstawy do prowadzenia dzieci z rdzeniowym zanikiem mięśni. Blog jest chroniony osobistymi prawami autorskimi. Kopiowanie, przytaczanie jego zawartości lub wykorzystywanie pomysłów na wpis bez zgody Autorów bloga jest sprzeczne z prawem.
Zakładki:
01. Aby Pomóc Szymkowi...
02. Co to jest Potwór?
03. Do Strony o SMA
04. Księga Gości
05. Napisz do nas
06. English
07. Precel w mediach
08. Tu nam pomagają
Dzieci
Forum
Inicjatywy
Inni vs reszta świata
Nasze miasto a w nim
Po drugiej stronie barykady
Rodzinnie i przyjacielsko
Z pasją....
Z SMA w Polsce
Zakurzone
Locations of visitors to this page

Wpisy z tagiem: mycie zębów

piątek, 07 maja 2010

Czasem myślę sobie jak daleko jesteśmy w naszym kraju od zastosowania w życiu prostych, genialnych rozwiązań.  Jakiś czas temu, nasza dawna znajoma Dominika, obecnie pracująca jako Specjalistka min. od zarurkowanych pacjentów w jednym z irlandzkich szpitali napisała nam, że mają tam specjalne szczoteczki do zębów dla ludzi posiadających problemy z połykaniem i zapytała czy nie chcielibyśmy przetestować czegoś takiego na Preclu.

No i przysłała nam to.

Szczoteczka jednorazowego użytku. Wyrdążona w środku po to, by można ją było podłączyć do ssaka. Na główce z jednej strony normalna szczoteczka, z drugiej gąbeczka służąca do doczyszczania jamy ustnej. Po włączeniu ssaka i zatkaniu palcem otworu w trzonie szczoteczki można pięknie usunąć pozostałości pasty i śliny redukując ryzyko zaksztuszenia prawie do minimum.

Trochę się nabiedziliśmy z ustawieniem szczoteczki w dobrej pozycji (podłączona do ssaka była nieco trudniejsza w manewrowaniu) oraz z upchaniem jej w preclowej buzi (rozmiar dla dorosłych) ale ogólne wrażenia są bardzo pozytywne - zęby umyliśmy szybko, z dużo mniejszym ślinotokiem, a dzięki ssakowi buzia została wyczyszczona w trzy sekundy.

Ogólnie uważam pomysł szczoteczki do zębów współpracującej ze ssakiem za bardzo udany.

Aby było jeszcze ciekawiej na stronie producenta jako jeden z dystrybutorów podana jest ta polska firma (aczkolwiek na jej stronie nie dokopałam się do informacji o tym sprzęcie. Być może nie ma w Polsce na niego zapotrzebowania (no kto by tam mył zęby na oddziale intensywnej terapii nie?)

Ale jak zawsze piszę mogę się mylić i może się okazać, że ten sprzęt jest szeroko wykorzystywany w naszym kraju. Jeśli tak to proszę o info w komentarzach.


niedziela, 07 lutego 2010

Chyba tematu higieny jamy ustnej jeszcze nie poruszałam. A chyba warto o nim napomknąć, mimo, że z jednej strony jest taki prozaiczny a z drugiej przez tracheotomię i warunki zewnętrzne niezwykły.

Drodzy Państwo - prawda jest taka: zęby trzeba myć! Nie ważne że w gardle tkwi rurka tracheo, właściciel zębów nie posiada zdolności połykania i na codzień nie wsadza nic do buzi. Ba nawet ust nie otwiera szerzej niż na pół centymetra.

Myć i basta.

Kupić małą szczoteczkę, którą da się upchnąć między szczęki, pastę z małą zawartościa fluoru (by nie struć delikwenta) i odpowiednio się przygotować psychicznie.

Myć jak Bozia przykazała tyle ile trwa odśpiewanie "wlazł kotek na płotek" dwa razy. Zamiast płukania - ssak do usunięcia pasty. Potem jeszcze raz szoruję zęby szczoteczką namoczoną w wodzie wygarniając z ust resztki pasty.

Staram się też masować dziąsła i policzki.

Z buzi i tak brzydko pachnie - beztlenowce czynią swoją robotę, a na to poza zachowaniem higieny chyba nie ma rady.

Ale dzięki czystym ząbkom - dentysta nie ma potrzeby w nie zaglądać. Zresztą sama nie jestem w stanie wyobrazić sobie wizyty z Preclem u dentysty.