Zapiski na kolanie o Preclu i o potworze zwanym SMA, dodatek do Preclowej Strony, zawierający nasze osobiste pomysły i doswiadczenia z życia z niepełnosprawnym ruchowo dzieckiem. Uwaga: wszelkie metody, doświadczenia i komentarze przedstawione w blogu stanowią osobiste doświadczenia i odczucia naszej Rodziny i nie stanowią naukowej podstawy do prowadzenia dzieci z rdzeniowym zanikiem mięśni. Blog jest chroniony osobistymi prawami autorskimi. Kopiowanie, przytaczanie jego zawartości lub wykorzystywanie pomysłów na wpis bez zgody Autorów bloga jest sprzeczne z prawem.
Zakładki:
01. Aby Pomóc Szymkowi...
02. Co to jest Potwór?
03. Do Strony o SMA
04. Księga Gości
05. Napisz do nas
06. English
07. Precel w mediach
08. Tu nam pomagają
Dzieci
Forum
Inicjatywy
Inni vs reszta świata
Nasze miasto a w nim
Po drugiej stronie barykady
Rodzinnie i przyjacielsko
Z pasją....
Z SMA w Polsce
Zakurzone
Locations of visitors to this page

Wpisy z tagiem: Antek

wtorek, 21 czerwca 2011

Jest taki rodzaj specjalnych znajomości, które nigdy by się nie stały gdyby nie Potwór. Znajomości pomiędzy ludźmi, którzy w każdych innych warunkach nawet nie wiedzieliby o swoim istnieniu. Ludzi, których często dzieli wszystko: odległość, wiek, światopogląd, wiara, cechy charakteru, a łączy właściwie jedno - fakt posiadania chorego dziecka.

I cudownie jest moim zdaniem, gdy okazuje się, że pomiędzy takimi osobami (które często pozostają w relacjach telefoniczno-internetowych) dodatkowo pojawia się chemia, tak duża, że przebywanie ze sobą jest prawdziwą przyjemnością.

Bardzo lubię ładować w ten sposób swoje akumulatorki i mam nadzieję, że nie tylko ja- :)

 Przez całą wizytę u Antkowej Rodziny miałam ochotę szturchać Precla palcem i co chwila powtarzać: "Widzisz Precel jak Antek wyraźnie mówi? Ucz się", "Widzisz Precel jak Antek to i to? Ucz się…" - ale chyba by mnie za to obaj nie polubili :P

Antek z dumą zwierzył mi się patrząc na odsysanego Precla" "A ja mam cewniki numer 14" co od razu zaszeregowało Precla używającego "12"  pomiędzy maluchami.  Poza tym dużo lepszym kompanem do zabawy dla Antka był Maksiuta (w końcu tylko o kilka miesięcy starszy). Precel jak to zwykle młodszy brat, zalegał obok "na doczepkę", bezskutecznie dopraszając się uruchomienia w laptopie konkretnej strony z grami.

 

Porobiliśmy trochę sensacji na spacerze w Licheniu i to wcale nie przez koszulkę grupy Terrorizer, wiszącej na Ojcu, która pasowała do Sanktuarium jak pięść do nosa (Ojciec jak to Ojciec przez całe życie brnie pod prąd), tylko chyba generalnie oba chłopaki w razem w kupie stanowili niezwykłą rzadkość.

 

Zaś w miescie Antka mieliśmy okazję zobaczyć najstarszy w Europie drogowskaz (wiedzieliście, że w Polsce jest coś takiego?)

 

A potem wracaliśmy. Ostatnie 30 km do naszego domu ponad godzinę - ze wściekającym się Preclem ("bolą plecki") i wizją wycieczki przedszkolnej następnego dnia rano. Ale to już temat na kolejny wpis.

wtorek, 04 maja 2010

Pytanie, z tych, na które odpowiedź może się wydać oczywista:

Czy jeśli spotkają się dwie osoby, które z racji swoich uwarunkowań w bardzo specyficzny sposób mówią - a mówią niewyraźnie i raczej rozumie je tylko najbliższe otoczenie- to czy te dwie osoby będą się nawzajem rozumiały czy nie?

Jestem ciekawa Waszych wniosków :)

Powiem tylko, że jestem pod ogromnym wrażeniem gadającego Antka, którego wraz z Rodziną mieliśmy przyjemność gościć w długi weekend. Widujemy się od dwóch lat i przez ten czas poziom konwersacji w bardzo się podniósł -przynajmniej tej między mną a Antkiem, bo rozmawianie z nieswoim i niemówiącym dzieckiem jest bardzo trudnym zadaniem, a w sobotę wszystko szło prawie jak z płatka.

Co poza tym? Przez weekend mieliśmy w domu i dziadków na tort (urodziny Maksiuty) i Antkową Rodzinę i dawno nie widzianych Przyjaciół na wspólnym gotowaniu. Precel tak się tym wyczerpał, że w niedzielę o dziewiątej wieczorem zażyczył sobie pójścia do łóżka i spał prawie do jedenastej dnia następnego.

Wczoraj właściwie nie dał się ruszyć z kanapy i znów o 21 powiedział że chce do sypialni.

Tak więc właściwie... odpoczywamy...