Zapiski na kolanie o Preclu i o potworze zwanym SMA, dodatek do Preclowej Strony, zawierający nasze osobiste pomysły i doswiadczenia z życia z niepełnosprawnym ruchowo dzieckiem. Uwaga: wszelkie metody, doświadczenia i komentarze przedstawione w blogu stanowią osobiste doświadczenia i odczucia naszej Rodziny i nie stanowią naukowej podstawy do prowadzenia dzieci z rdzeniowym zanikiem mięśni. Blog jest chroniony osobistymi prawami autorskimi. Kopiowanie, przytaczanie jego zawartości lub wykorzystywanie pomysłów na wpis bez zgody Autorów bloga jest sprzeczne z prawem.
Zakładki:
01. Aby Pomóc Szymkowi...
02. Co to jest Potwór?
03. Do Strony o SMA
04. Księga Gości
05. Napisz do nas
06. English
07. Precel w mediach
08. Tu nam pomagają
Dzieci
Forum
Inicjatywy
Inni vs reszta świata
Nasze miasto a w nim
Po drugiej stronie barykady
Rodzinnie i przyjacielsko
Z pasją....
Z SMA w Polsce
Zakurzone
Locations of visitors to this page

Wpisy z tagiem: zoo

niedziela, 12 września 2010

Zaczęło się od niewielkiej odleżynki, która jakiś czas temu zrobiła się na preclowym uchu. "Ała" komunikował dość często Precel, a my obracaliśmy głowę na drugi bok, by ulżyć obolałej małżowinie.

Potem okazało się, że "Ała" jest dobre by powiedzieć, że spadła noga z podłożonej pod kolana poduszki. Z konwersacji wynikało, że spadnięta noga boli w biodrze i taką nogę należy bezzwłocznie poprawić. "Ała" krzyczał Precel, a my bieglismy poprawić poduszkę.

Na wakacjach "ała" działało już prawie bez kontroli.

"Ała" mówił Szymon,

"Szymonku a co Cię boli?" pytaliśmy przerażeni

"Głowa" twierdził z usmiechem Precel, a po zmianie ułożenia głowy okazywało się że właśnie po drugiej stronie głowy działo się coś ciekawego, co koniecznie trzeba było zobaczyć.

Tak więc "ała głowa" albo "ała ucho" rozpowszechniło się na codzień.

Wczoraj poszliśmy do ZOO. Precel "Ała" krzyczał prawie co chwilę, a my nie nadążaliśmy z obracaniem Precla, bądź też wózka.

"Ała" - lwy, "Ała" papugi, "Ała" - słonie, chyba dopiero teraz do 5-letniego Szymona ZOO dotarło z całą swoją siłą sprawiając niewypowiedzianą frajdę.

A my po ponad 1,5 rocznej przerwie również byliśmy zaskoczeni na plus.

Po pierwsze - dalej niepełnosprawne dziecko i jego opiekun do ZOO w Warszawie wchodzą za darmo.

Po drugie - powoli widać, jak przebudowywuje się pawilony i podejścia do wybiegów tak, aby osoby na wózkach tudzież rodzice z dziećmi w wózkach mieli łatwiej. Jest jeszcze trochę do zrobienia (niestety nie wszędzie mogliśmy wejść z Preclem, gdyż się po prostu nie mieściliśmy), ale patrząc po tempie i kierunku zmian może następnym razem będzie nam dane zwiedzić np. rekinarium.

Po trzecie pojawiły się place zabaw dla dzieci i mnóstwo miejc, w których można przysiąść na kawę, lody albo na coś bardziej konkretnego.

Wszystko z myślą o tym, aby w ZOO można było spędzić cały dzień.

Oczywiście przy sprzyjającej pogodzie.

Czego i wam życzymy.