|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
01. Aby Pomóc Szymkowi...
02. Co to jest Potwór?
03. Do Strony o SMA
04. Księga Gości
05. Napisz do nas
06. English
07. Precel w mediach
08. Tu nam pomagają
Dzieci
Forum
Inicjatywy
Inni vs reszta świata
Nasze miasto a w nim
Po drugiej stronie barykady
Rodzinnie i przyjacielsko
Z pasją....
Z SMA w Polsce
Zakurzone
Tagi
|
Wpisy z tagiem: zabawki
sobota, 24 września 2011
Pani Justyno - jeszcze raz dziękujemy!
PS. A Panowie powoli dochodzą do siebie. Szanse na przedszkole w poniedziałek są całkiem spore.
niedziela, 18 września 2011
Obiecałam kiedyś jednej osobie, że gdy nastąpi sezon ogórkowy na wpisy, opowiem o Naj (największym, najważniejszym i najbardziej niezbędnym) zabawkowym przyjacielu, z którym Precel nie rozstaje się ani w dzień ani w nocy. I to od dobrych 10 miesięcy. O kimś, kto jest zabierany dosłownie wszędzie: na spacer i do łóżka. Do parku i na zakupy. Na wakacje i na rehabilitację. O kimś, którego chociażby chwilowa nieobecność powoduje rozpacz na poziomie tragedii życiowej. O kimś, kto jest strzeżony jak oko w głowie. Trzymany bez przerwy w ręku i UWIELBIANY. Atencja poświęcana właśnie tej zabawce, powoduje u nas niezły stres związany z jej ewentualnym zniknięciem. Ostatnio, gdy Maksiuta zawieruszył tego kogoś, Ojciec nieźle się napocił nad odwróceniem szymonowej uwagi od faktu zniknięcia i ronienia strumieni łez (a w tle gorąca linia z Matką w pracy i szukanie na cito wiernej kopii tego kogoś na Allegro). Bo tak jak Fidel Castro albo Kim Ir Sen mieli swoje zapasowe kopie na podmianę w razie awarii, tu obecność klona tudzież drugiego egzemplarza wydaje się niezbędna. Tak więc polecam się Waszej łaskawej uwadze: ktokolwiek widział, ktokolwiek wie, ktokolwiek jest w posiadaniu zbędnego tego kogoś, prosimy o kontakt - chętnie odkupimy. A oto główny bohater tego wpisu: klocek lego zwany przez Precla R2D2 (specjalistom od Star Wars tłumaczymy: tak, tak - wiemy, że jego prawdziwe imię to R7D4 ale tego Szymonowi nie da się przetłumaczyć).
poniedziałek, 11 lipca 2011
Można chodzić spać, ze swoją ukochaną przytulanką - pieskiem, misiem, małpką i setką innych zwierzaków. Można chodzić spać ze swoją ulubioną poduszką. No ewentualnie z: samolocikiem, samochodzikiem, albo jak kogoś przypili z klockiem lego w kształcie R2D2. Ale ostatnio Precel chodzi spać z... patyczkiem do czyszczenia uszu. A w nocy gdy się obudzi i zorientuje, że mu patyczek wypadł z ręki urządza taką histerię jakby mu rodziców toporami wybili.
Żeby było jasne: u nas w domu wszyscy zdrowi na umyśle :P
niedziela, 08 maja 2011
Już kiedyś pisałam jak ważne jest dla dzieci z SMA poczucie władzy nad przedmiotami. Poczucie, które w ich codziennym życiu jest im dość rzadko wydzielane. Dlatego ta pojawiająca się miłość do papierków, folijek i celofanu. Bo władzę trzeba mieć w chociażby w jednym paluszku. A oto nasz Władca Balonów:
czwartek, 24 marca 2011
Precel jako człowiek "uszczęśliwiony" SMA potrzebuje w swoim życiu zabawek lekkich, łatwych do utrzymania w słabo zginających się palcach, takich nad którymi mógłby mieć władzę absolutną. Na nasze nieszczęście takich zabawek na rynku jest niewiele, a te co są już dawno naszemu dziecku się opatrzyły.
W ruch poszły więc zabawki zastępcze, których na codzień Precel pilnie wypatruje w naszych rękach. I tak u wezgłowia kanapy gromadzi się swoiste śmietnisko składające się z: papierków po cukierkach lub batonach, plastikowych pojemniczków po jogurtach, patyczków kosmetycznych, opakowań po filtrach do respiratora, pudełek po ciastkach, torebek po chipsach, wstążeczek, patyczków, kopert, ulotek reklamowych oraz małych drobnych zabawek (idealne są ludziki od zestawów Lego). Oraz czasem jeden z cięższych przypadków czyli żywność: ziemniak, marchewka, winogrono oraz hit sezonu - maliny. Śmietnisko, nad którym czasem usiłuję zapanować, gdy widzę, że Preclowi dany śmieć już obrzydł, pytając: "synu czy mogę już wyrzucić opakowanie po bakusiu?" "be" mówi Precel pokazując, że przecież gdy się wrzuci do niego dwa patyczki do czyszczenia uszu to można bardzo fajnie tym pojemikiem przez resztę wieczoru potrząsać. No i jak można taką przyjemność dziecku odebrać?
Ponieważ tylko w jakiś 40% przypadków okazuje się, że dany śmieć można w danym momencie wyrzucić, czasem nie wytrzymuję nerwowo i sprzątam śmietnisko nie pytając. A i tak na kanapie na co dzień panoszy się TO (i tu jutro będzie zdjęcie czekajcie cierpliwie): PS. Precel używa wyłącznie śmieci umytych i starannie wyselekcjonowanych, chętnych do współpracy, tak więc żaden śmieć ani dziecko nie zostały pokrzywdzone podczas konstruowania tego wpisu.
niedziela, 14 marca 2010
...a ja w końcu zabrałam się za porządki w preclowych zabawkach. Kiedyś przeczytałam, że jednym z błędów popełnianych przez rodziców niepełnosprawnych dzieci, jest to, iż skupiając się na uzupełnianiu braków w rozwoju spowodowanych niepełnosprawnością kupują im tylko i wyłącznie zabawki edukacyjne, zupełnie zapominając o tych, które zwykle cieszą zdrowe dzieci w tym samym wieku. Pozbawiają je tym samym prostej radości oraz paradoksalnie nie dostarczają części wiedzy, którą niesie za sobą zabawka tradycyjna. Bo zwykła lalka też czegoś przecież uczy, prawda? Dziś przekopując się przez to, czym bawił się Precel przez pierwsze trzy lata swojego życia powoli dochodzę do wniosku, że coś w tej tezie jest... nie znalazłam ANI JEDNEJ zabawki, która miałaby służyć tylko i wyłącznie pobawieniu się. Wszystko stymulowało, uczyło, poszerzało zakres słownictwa, zmuszało do ruchu....właściwie nie ma tam nic, co by sobie po prostu tak bez sensu było... do zabawy samo w sobie. Dopiero ostatnio "wyluzowaliśmy" w temacie zabawek, pozwalając, aby w zestawie Szymona pojawiła się np figurka Spidermana, zegarek Ben10 czy najzwyklejsze pod słońcem klocki lego. Szymon fizycznie z tych zabawek za wiele nie skorzysta, ale radość z trzymania w rączce tego, co czasem widuje u starszego brata lub w reklamach TV naprawdę jest warta każdych pieniędzy. Dlatego też chciałam Was zmusić do refleksji i przejrzenia pudła z zabawkami własnych dzieci. Czy napewno przy ich zakupie zachowaliśmy równowagę? Na zakończenie wklejam link, który dostałam niedawno pocztą. Naukowcy pracują nad nowym sposobem zwalczenia Potwora (klik, klik). Pomysł wydaje się ciekawy, aczkolwiek wciąż na pograniczu science-fiction. Miłej niedzieli :D
sobota, 12 grudnia 2009
Tabliczka magnetyczna z rysikiem - oto z czym ostatnio nie rozstaje się Szymon. Procedura mazania po tabliczce jest już opracowana i codziennie wdrażana w życie (rysik jest na tyle lekki, że bez problemu można go utrzymać w rączce i samodzielnie albo z pomocą pisać albo rysować). Oczywiście nasz Pan Marek zaraz to wykorzystał w czasie fizjoterapi:
|