Zapiski na kolanie o Preclu i o potworze zwanym SMA, dodatek do Preclowej Strony, zawierający nasze osobiste pomysły i doswiadczenia z życia z niepełnosprawnym ruchowo dzieckiem. Uwaga: wszelkie metody, doświadczenia i komentarze przedstawione w blogu stanowią osobiste doświadczenia i odczucia naszej Rodziny i nie stanowią naukowej podstawy do prowadzenia dzieci z rdzeniowym zanikiem mięśni. Blog jest chroniony osobistymi prawami autorskimi. Kopiowanie, przytaczanie jego zawartości lub wykorzystywanie pomysłów na wpis bez zgody Autorów bloga jest sprzeczne z prawem.
Zakładki:
01. Aby Pomóc Szymkowi...
02. Co to jest Potwór?
03. Do Strony o SMA
04. Księga Gości
05. Napisz do nas
06. English
07. Precel w mediach
08. Tu nam pomagają
Dzieci
Forum
Inicjatywy
Inni vs reszta świata
Nasze miasto a w nim
Po drugiej stronie barykady
Rodzinnie i przyjacielsko
Z pasją....
Z SMA w Polsce
Zakurzone
Locations of visitors to this page

Wpisy z tagiem: mowa

czwartek, 19 kwietnia 2012

Precel potrafi jeszcze zadziwić. Nie dość że poradził sobie na rehabilitacji bez respiratora to dodatkowo zaczął wydawać dźwięki na samej rurce (a jak podejrzewam nie jest to proste):

niedziela, 03 kwietnia 2011

Wygląda na to, że mamy już z górki. Nowe frazy nabyte w czasie infekcji to "oddesać", "ambu", "nie teraz", "antybiotyk" - to ostatnie wymawiane z olbrzymim namaszczeniem, bo jak się okazało mamy w domu małego lekomana.

Precel wciąż jeszcze słabiutki, ale powoli wracamy do zajęć, przynajmniej tych w domu (w tle obiecane śmietnisko opisywane tutaj).

 

niedziela, 13 lutego 2011

Precel odkrył do czego służy słowo "dlaczego" i teraz torpeduje każdą moją wypowiedź.

"Musisz się dziś wykąpać"

"dlaczego?"

"Bo jesteś brudny"

"dlaczego?"

"Bo każdy człowiek podczas dnia się brudzi...." "dlaczego'.... i tak dalej i tak dalej... Znacie to pewnie prawda?

Mnie to niezwykle cieszy, bo osobiście mam wrażenie, że odkryliśmy taką małą Amerykę. Sami, bez niczyjej pomocy a do tego płynąc marną papierową łódeczką.

W dodatku zaczęliśmy Precla uczyć posługiwania się zegarem (dziś jego poczucie czasu pozostawia wiele do życzenia).

W tym celu u wezgłowia kanapy pojawił się całkiem spory zegar ścienny z ładnymi grubymi wskazówkami i jasno oznaczonymi godzinami. Zegar robi sobie "tik, tak" a Szymon co chwila żąda aby mu na zegarze pokazać - kiedy będzie jadł a kiedy będzie w telewizji jego ulubiona bajka. Gdy to już wie - pilnuje zegara z całą skrupulatnością, wymagając na nas zmiany kanału w tv o określonej godzinie. Póki co pokazujemy tylko godziny, na minuty przyjdzie czas później.

Tym samym chyba zakończyliśmy kolejny okres w naszym życiu - okres kiedy dziecko bez większych protestów przyjmuje wszystko co mu zakomunikuje rodzic. Okres świętego spokoju. Wkraczamy w okres pytań i egzekwowania.

Ale będzie super!