Zapiski na kolanie o Preclu i o potworze zwanym SMA, , zawierające nasze osobiste pomysły i doświadczenia z życia z niepełnosprawnym ruchowo dzieckiem. Uwaga: wszelkie metody, doświadczenia i komentarze przedstawione w blogu stanowią osobiste doświadczenia i odczucia naszej Rodziny i nie stanowią naukowej podstawy do prowadzenia dzieci z rdzeniowym zanikiem mięśni. Blog jest chroniony osobistymi prawami autorskimi. Kopiowanie, przytaczanie jego zawartości lub wykorzystywanie pomysłów na wpis bez zgody Autorów bloga jest sprzeczne z prawem.
Archiwum
Zakładki:
01. Aby Pomóc Szymkowi...
02. Co to jest Potwór?
03. Do Strony o SMA
04. Księga Gości
05. Napisz do nas
06. English
07. Precel w mediach
08. Tu nam pomagają
Dzieci
Forum
Inicjatywy
Inni vs reszta świata
Nasze miasto a w nim
Po drugiej stronie barykady
Rodzinnie i przyjacielsko
Z pasją....
Z SMA w Polsce
Zakurzone
Tagi
Locations of visitors to this page
wtorek, 15 sierpnia 2017

Marzenia trzeba spełniać. Tak, więc spełniając jedno z marzeń Precla, w sobotę zapakowaliśmy nasz samochodzik, oddaliśmy kota na przechowanie do Cioci i udaliśmy się na długi weekend w stronę Krakowa.

Oprócz standardowego planu (choć zwiedzanie Krakowa na wózku jest wyczynem karkołomnym) tj. wdrapania się na Wawel i zobaczenia Sukiennic oraz Ołtarza Wita Stwosza, chcieliśmy zabrać Szymona tam, z czego Małopolska słynie czyli do kopalni soli.

Wieliczka odpadła w przedbiegach. Po zasięgnięciu informacji u zaprzyjaźnionych respiratorowych rodziców wiedzieliśmy, że zjazd windą groziłby śmiercią i kalectwem, gdyż winda wielkości znaczka pocztowego nie pomieści Precla z wózkiem. Musiałby zjeżdźać oddzielnie. A to w naszym przypadku jest nierealne.

Trudno się zresztą dziwić, że zjazd do kopalni w naszym przypadku jest niełatwy, bo przecież piszemy o kopalni a nie o deptaku w kurorcie. A w kopalnia to miejsce dla twardych facetów a nie twardych facetow na wózkach.

Zamiast Wieliczki w oko wpadła nam Bochnia. Na stronie kopalni jak byk stało, że codziennie o godzinie 13:00 są zjazdy dla osób niepełnosprawnych. Po krótkiej dyskusji telefonicznej z informacją na temat upchania wózka w górniczej windzie podjęlismy decyzję, że jedziemy. A nuż się upchniemy.

I tak w poniedziałek wylądowaliśmy w kopalni w Bochni aby sprawdzić czy 200 metrów pod ziemią respiratory działają tak samo dobrze jak na jej powierzchni.

Zjazd o 13:00 dedykowany dla osób niepełnosprawnych okazał się najprawdziwszą prawdą. Jako, że byliśmy jedynymi wózkowiczami w tym czasie, załapaliśmy się na specjalnie dedykowaną dla nas wycieczkę po kopalni pod okiem bardzo miłego Pana przewodnika.

Wszyscy pracownicy kopalni, od pani z informacji począwszy, na panach upychających nas w windzie skończywszy byli bardzo mili i pomocni.

Aby preclowy wózek zmieścił się takiej oto klateczce, musieliśmy po pierwsze Precla posadzić (co nie jest dla niego najwygodniejszą pozycją), a po drugie musiano wyjąć jedno ze skrzydeł drzwi, a potem je spowrotem wsadzić, aby winda mogła ruszyć. Trochę to trwało, ale nikt nas nie poganiał ani nie okazywał zniecierpliwienia, mimo, że za naszymi plecami stała cała kolejka zwiedzających czekających na zjazd do kopalni.

Po 1,5 minuty totalnej jazdy w ciemnościach mogliśmy rozpocząć zwiedzanie. Precel z uśmiechem od ucha do ucha.

Trasa miała około 2 km i jak się domyślacie była tylko na jednym z poziomów kopalni. Szerokie i równe chodniki zapewniały nam spory komfort jazdy. Przejście właściwie odbyło się bez pokonywania stopni, z jednym słabym podjazdem pod górkę. Oczywiście, nie wszystkie atrakcje kopalni w Bochni były dla nas dostępne, natomiast i tak mega doceniamy fakt, że miejsce może być odwiedzone przez osobę na wózku.

Trasa wzbogacona jest licznymi multimedialnymi instalacjami, opowiadającymi o historii kopalni oraz o ciekawostkach związanych z wydobywaniem soli. Dzięki temu, że w kopalni odbywały się prace remontowe i uprzejmości Pana przewodnka, Precel wzbogacił się o kilka ciekawych okazów:

 

Respirator przeżył. I kopalnię i panującą w niej ponad 70 procentową wilgotność. A nasza rodzina wzbogaciła się o nowe, wspaniałe wspomnienia.