Zapiski na kolanie o Preclu i o potworze zwanym SMA, , zawierające nasze osobiste pomysły i doświadczenia z życia z niepełnosprawnym ruchowo dzieckiem. Uwaga: wszelkie metody, doświadczenia i komentarze przedstawione w blogu stanowią osobiste doświadczenia i odczucia naszej Rodziny i nie stanowią naukowej podstawy do prowadzenia dzieci z rdzeniowym zanikiem mięśni. Blog jest chroniony osobistymi prawami autorskimi. Kopiowanie, przytaczanie jego zawartości lub wykorzystywanie pomysłów na wpis bez zgody Autorów bloga jest sprzeczne z prawem.
Archiwum
Zakładki:
01. Aby Pomóc Szymkowi...
02. Co to jest Potwór?
03. Do Strony o SMA
04. Księga Gości
05. Napisz do nas
06. English
07. Precel w mediach
08. Tu nam pomagają
Dzieci
Forum
Inicjatywy
Inni vs reszta świata
Nasze miasto a w nim
Po drugiej stronie barykady
Rodzinnie i przyjacielsko
Z pasją....
Z SMA w Polsce
Zakurzone
Tagi
Locations of visitors to this page
czwartek, 27 listopada 2014

Człowiek na co dzień nie myśli o takich rzeczach jak pojawienie się u Precla zjawiska pytań o niezrozumiane przez niego pojęcia.

I dopiero zebranie w szkole, podczas którego, nauczyciele Szymona odnotowują ten fakt jako niebywały sukces, otwiera oczy.

Precel leży na kanapie i chłonie Fakty TVN czytając podpisy pod wiadomościami.

A ja od jakiegoś miesiąca w odpowiedzi na jego pytania tłumaczę wciąż pojawiające się nowe słowa: abolicja, masochizm, inflacja, referendum, epidemia....

Opanowanie pojęć bez okazji osobistego ich doświadczenia, tylko za pomocą mózgu jest niezwykle trudne.

Muszę częściej o tym pamiętać, zanim znów zacznę narzekać na preclową awersję do matematyki.

Dzieci gdy uczą się liczyć do dziesięciu używają paluszków u rąk.

poniedziałek, 24 listopada 2014

Nie da się oszukać. Listopad mamy. Listopad jest. Listopad. Ten beznadziejny miesiąc z krótkimi dniami.

Włączyliśmy tryb domowy.

Precel kanapuje.

Szkoła też dotarła na kanapę. Trzy razy w tygodniu.

Chodzimy spać z kurami a zanim zaśniemy do snu koją nas Walking Dead (sezony czwarty i piąty jakby ktoś pytał).

Czyli horror, dramat i żużel.

No i niechcenamsię.

Wybaczcie więc przerwę w komunikacji. Niechcenamsię panoszy się również w internecie.

***

Szymon coś ty tak poczerwieniał na twarzy?

Bo jestem burakiem

Kurtyna.

22:19, gofer73
Link Komentarze (3) »
wtorek, 18 listopada 2014

Czy pamiętacie jak latem pisałam o akcji Handmade for Hope zorganizowanej przez Mamę Gabrysi?

Nie? To poklikajcie.

Mama Gabrysi wykonała olbrzymią pracę, aby ogarnąć wszystkie licytacje i kontrolować wpłaty za przedmioty.

Było warto: w wyniku akcji na konto Fundacji SMA wpłynęło ponad 6 tysięcy złotych i zgodnie z życzeniem darczyńców zostało przeznaczone albo na badania nad lekiem albo na bieżącą działalność fundacji.

Ponieważ pozostał jakiś miesiąc z niewielkim kawałkiem do Świąt, nadeszła najlepsza pora na to aby akcję powtórzyć.

Na czym polega akcja?

Na wystawieniu na aukcję samodzielnie wykonanych rękodzieł na Stronie Aukcji na Facebooku.

Zainteresowani licytują wystawione przedmioty w komentarzach pod aukcją. Zwycięzcy wylicytowaną kwotę wpłacają na konto Fundacji SMA.

Szczegółowy regulamin znajdziecie na stronie Aukcji na Facebooku.

Przyłączcie się. Kupcie/sprzedajcie albo zaproście do wydarzenia swoich znajomych.

Już dziś możecie wybierać spośród mnóstwa przepięknych przedmiotów, które w wielu przypadkach mają zimowe i świąteczne motywy. Może sprawicie komuś świąteczną radość?

Fundacji SMA i setkom osób czekającym na lek na to paskudztwo sprawicie radość na 100%!

środa, 12 listopada 2014

Miałam ten wpis popełnić już kilkukrotnie, ale jakoś nie było mi po drodze. Ale dziś jestem po zrobieniu z Preclem całych sześciu zadań z matematyki i nie popuszczę. Bo Drodzy Państwo, matematyka jest królową nauk a Precel jest wielbicielem anarchii. Przynajmniej w tej sferze.

Prosta rzecz dla drugoklasisty: dodawanie.

Działanie w książce jak byk: 12 + 5

Szymon z pewnością siebie:

"to łatwe" po czym dodaje "18".

Widząc moją minę, kręci głową i patrząc spod powiek mówi:

"no jak to nie 18 jak 18!" (w domyśle: "kochana Mamusiu na pewno mnie oszukujesz, bo JA WIEM, że to jest 18")

"Policz" mówię.

Liczy, za każdą cyfrą zamykając oczy "trzynascie, czternaście..... już wiem piętnaście!"

Następnie wchodzimy w etap licytacji:

"19?" "a może mniej? A może więcej?"

"16?"

"szesiemnaście"?

Patrzy uważnie usiłując wyczytać wynik w mojej twarzy. A ja widzę, że proces matematycznego myślenia nie został uruchomiony w preclowej głowie nawet na sekundę.

W końcu mówi z rozbrajającym uśmiechem na twarzy: "Nie wiem".

Na ostatku wyciągamy liczydła. To z reguły pomaga. I udaje nam się odkryć cyfrę 17.

Matematyka wrogiem jest i basta.

poniedziałek, 10 listopada 2014

Posiadanie urodzin tuż przed świętami ma to do siebie, że aby godnie i dosadnie uczcić trzeba urodziny przełożyć.

W przypadku urodzin Precla, mało kto jest skłonny chadzać na przyjęcia urodzinowe w okolicach 1 listopada.

Tak więc suma summarum Precel dorobił się w tym roku aż trzech tortów i trzech uroczystości dmuchania świeczek.

Pierwszy tort był w szkole jakiś tydzień przed.

Drugi, jak należy, w jego urodziny 30 października.

Trzeci w towarzystwie Rodziny w sobotę.

Trzy razy po dziewięć daje 27. Albo jak kto woli 999.

Tort numer 3 wyczarowała samodzielnie Babcia R.

Po urodzinach Precla trzeba było oddać cesarzowi co cesarskie i wyprawić urodziny i Ojcu (niewtajemniczonym powiem, że Precel jest pewnym nieoczekiwanym prezentem urodzinowym. Nieoczekiwanym bo o miesiąc za wcześnie. Prezentem - bo Ojciec obchodzi urodziny na dwa dni przed Szymonem).

Niewychowawczo pozwoliliśmy Preclowi pójść do łóżka o drugiej w nocy.

Niewychowawczo rżnął z synem naszych znajomych w grę Lego Movie przez 5 godzin z rzędu.

Niewychowawczo wstaliśmy w niedzielę w południe.

I zaraz po myciu Precel zapytał się czy Maks znów może mu pograć na komputerze.

A my niewychowawczo im na to pozwoliliśmy.

Bo nas skasował jakiś okropny wirus nie będący niestety kacem, bo kac przeszedłby szybko, a to dziadostwo naszło i trwa.

Ja dogorywam od ponad tygodnia.

Ojciec od niedzieli.

Teraz oprócz tortu numer trzy mamy też rzeźnię numer 5.

PS. Bardzo dziękujemy za wszystkie urodzinowe życzenia. W tym roku część z nich czytana była osobiście przez Solenizanta. O!

wtorek, 04 listopada 2014

Ja bardzo przepraszam, za tę dygresyjną notkę, ale na latarni powiesili mi pana. Pan wisi i zagląda do preclowego pokoju. I tylko tam zagląda, bo kto mądry zadziera głowę do góry aby przeczytać co jest na plakacie z panem.

I nawet gdyby zadarł tę głowę to wiele by nie przeczytał, poza tym że Pan jest i należy do Partii.

I tak patrzy mi przez okno do pokoju ten pan i patrzy. I co go sprzątną to zaraz na drugi dzień wisi ten sam albo inny pan.

I pani patrzy na mnie a autobusie i zachęca. I jeszcze inny pan.

I tak myślę sobie, że nadeszły w stolicy czasy, że wystarczy się powiesić i liczyć na to, że warszawiacy pobiegną do urn i zagłosują, by i pan i pani mogli decydować o najbliższym otoczeniu. O tym jak będą jeździć autobusy, że w szkołach nie uświadczysz więcej kasy, że gmina zapomni ci w tym miesiącu wypłacić zasiłek i że tę ulicę co remontują od paru miesięcy i końcaniewidać będą mieć w nosie.

I myślę sobie z rozżaleniem, że kiedyś to przynajmniej udawali i coś obiecywali. A to że tramwaj zrobią, albo szkołę wybudują.... dziś wystarczy powiesić się na latarni i styka.

Znacznie lepiej bym się poczuła, gdyby ktoś obiecał mi, że w przyszłym roku Precel będzie mógł wejść do publicznej biblioteki finansowanej przez moją gminę (dziś nie może, bo każda z nich znajduje się na piętrze, bez windy).

A szczytem marzeń byłoby takiego człowieka z takich obietnic rozliczyć.

Czy tylko Warszawa ma to do siebie, że czuję się jak Pani Kamińska na tym filmie?