Zapiski na kolanie o Preclu i o potworze zwanym SMA, , zawierające nasze osobiste pomysły i doświadczenia z życia z niepełnosprawnym ruchowo dzieckiem. Uwaga: wszelkie metody, doświadczenia i komentarze przedstawione w blogu stanowią osobiste doświadczenia i odczucia naszej Rodziny i nie stanowią naukowej podstawy do prowadzenia dzieci z rdzeniowym zanikiem mięśni. Blog jest chroniony osobistymi prawami autorskimi. Kopiowanie, przytaczanie jego zawartości lub wykorzystywanie pomysłów na wpis bez zgody Autorów bloga jest sprzeczne z prawem.
Archiwum
Zakładki:
01. Aby Pomóc Szymkowi...
02. Co to jest Potwór?
03. Do Strony o SMA
04. Księga Gości
05. Napisz do nas
06. English
07. Precel w mediach
08. Tu nam pomagają
Dzieci
Forum
Inicjatywy
Inni vs reszta świata
Nasze miasto a w nim
Po drugiej stronie barykady
Rodzinnie i przyjacielsko
Z pasją....
Z SMA w Polsce
Zakurzone
Tagi
Locations of visitors to this page
niedziela, 10 stycznia 2016

Pewnego styczniowego wieczoru bardzo, bardzo młoda dziewczyna czekała na tramwaj nr 33 na przystanku przy ulicy Woronicza w Warszawie.

"Hej, dorzucisz się?" - grupka młodych i uśmiechniętych ludzi potrząsnęła puszką, "Zbieramy na chore dzieciaki".

Młoda dziewczyna wrzuciła do puszki te parę groszy, które miała przy sobie i ku zdziwieniu otrzymała samoprzylepne czerwone serduszko (oraz kilka innych na zapas).  A potem wszyscy razem wsiedli do tego 33 i przegadali całkiem spory kawałek drogi. Aż do samego Dworca Centralnego.

Wiele, wiele lat później nieco starsza, ta sama dziewczyna zrobiła kilka zdjęć, których później nigdy w życiu nie chciała oglądać, bo ich oglądanie zawsze wiązało się ze ściskiem w serduchu i łzami w oczach.

Ludzie robią czasem takie na pozór pozbawione sensu rzeczy, które w dalekiej przyszłości w zaskakujący sposób albo nagle się przydają dla lepszej sprawy, abo pokazują, że życie potrafi zataczać niezwykłe koła oraz pętelki.

Przyjrzyjcie się obu tym zdjęciom i znajdźcie na jednym z nich szczegół, tak bardzo ważny dzisiejszego dnia.

To dzięki WOŚP, mam dzisiaj odwagę wyciągnąć te zdjęcia i ze łzami w oczach napisać ten wpis. Bo jego bohater ma się świetnie, mimo, że gdy je robiliśmy, wszystko wskazywało na to, że się poddał i że nie chce walczyć o to aby być z nami.

Nie lekceważcie więc potęgi nawet drobnych monet. To one przekładają się na prawdziwe historie. Takie jak ta.