Zapiski na kolanie o Preclu i o potworze zwanym SMA, , zawierające nasze osobiste pomysły i doświadczenia z życia z niepełnosprawnym ruchowo dzieckiem. Uwaga: wszelkie metody, doświadczenia i komentarze przedstawione w blogu stanowią osobiste doświadczenia i odczucia naszej Rodziny i nie stanowią naukowej podstawy do prowadzenia dzieci z rdzeniowym zanikiem mięśni. Blog jest chroniony osobistymi prawami autorskimi. Kopiowanie, przytaczanie jego zawartości lub wykorzystywanie pomysłów na wpis bez zgody Autorów bloga jest sprzeczne z prawem.
Locations of visitors to this page
Blog > Komentarze do wpisu

To o czym napiszę tylko raz

Na preclowym blogu w komentarzach pojawiło się pytanie, które z początku uznałam za złośliwe, totalnie nie związane z wpisem, pod którym było zadane oraz głęboko nie na miejscu: “A po co tak dużemu i sprawnemu intelektualnie chłopcu potrzebna jest pielucha?”

Normalnie, na początku podniosło mi się ciśnienie, że ktoś nie wiem czemu usiłuje zakwestionować tak oczywistą oczywistość jaką jest obecność w naszym życiu tego środka pomocniczego. Ale w drugim odruchu, zdałam sobie sprawę, że tego typu pytania wynikają z kompletnej niewiedzy zdrowego świata na temat życia z takimpacjentem jakim jest Precel (i jeszcze co najmniej kilkadziesiąt tysięcy innych osób na świecie).

Bo jakoś mało który dorosły z ochotą przyzna się do korzystania z owego środka. Mimo, że prawie na 100% jestem pewna, że nawet sam Profesor Hawking ma w swojej szafie parę paczek pieluch dla dorosłych. Ja też niechętnie o tym temacie, w końcu mam do czynienia z prywatnością nastolatka. 

Tabu po prostu.

Nie mniej jednak, aby rozświetlić niektórym w głowach oraz pokazać, że życie i zaspokajanie potrzeb fizjologicznych ma jednak wiele aspektów napiszę Wam po co zdrowej na umyśle, dorosłej osobie potrzebna jest pielucha.

Wyobraźcie sobie, że będąc gdzieś na mieście musicie skorzystać z toalety. Każdy normalny i sprawny fizycznie człowiek namierzy WC i zrealizuje swoją potrzebę. To samo zrobi (choć pewnie z pewnymi ograniczeniami) osoba siedząca na wózku inwalidzkim.  Wszak tego typu przybytki są na każdej stacji benzynowej, w supermarkecie czy nawet Mc Donalds.

A teraz pomyślcie, jaką alternatywę ma osoba leżąca na wózku, która nie usiądzie na kibelku nawet z pomocą osób trzecich, kiedy nie chce wieść życia wyłącznie w czterech ścianach, w których takie potrzeby załatwia się zupełnie inaczej.

Proste?

Proste!

czwartek, 27 lipca 2017, gofer73

Polecane wpisy

  • Bez barier w sieci

    Wiecie od czego zaczynam każde zwiedzanie z Preclem? Od telefonu do miejsca, które mamy zamiar odwiedzić z sakramentalnym pytaniem: "czy obiekt jest dostosowany

  • Piękne widoki

    Następny wpis miał być o wakacjach (nie będzie) lub o sierpniu, który jest miesiącem świadomości o SMA (to później), będzie o tym, o czym czasem pisuję bo irytu

  • I w ten dzień

    Już tylko kilka dni dzieli nas od uroczystości I Komunii Świętej Szymona. Odbędzie się ona nie w kościele parafialnym, ale kameralnie, w kościele nieopodal szko

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2017/07/27 17:02:51
Ludziom brak wyobraźni na temat kalectwa, do momentu kiedy sami w bezpośredni lub pośredni sposób nie doświadczą... Trzeba być silnym i robić wszystko tak, by było wygodnie i godnie!
Pozdrawiam
-
2017/07/27 18:59:32
Profesor Hawkins raczej nie ma w szafce pieluch, tylko wyprowadzenie do woreczka. Tak podejrzewam.

PS Też bym nie wpadła na pomysł, że ktoś sądził, jakoby Precel korzystał z toalety. W ogóle mnie nie dziwi, że potraktowałaś to w pierwszym odruchu za złośliwość. Swoją drogą ciekawe, czy ludzie mają świadomość istnienia czegoś takiego jak stomia. Albo system zbioru stolca ;)
-
2017/07/27 19:06:24
@krisskala - ja bym powiedziała, że raczej wiedzy brak, ale to efekt naszej rzeczywistości, w której niestety mało niepełnosprawności

@moje-waterloo - no są jeszcze (nomen omen) kaczki lub baseny ;) tyle, że z kaczki słabo korzysta się w miejscu publicznym. I nie sądzę żeby cewnikowano Hawkinga, ale mogę się nie znać.
-
Gość: Kasia z Wrocławia, *.static.korbank.pl
2017/08/14 16:15:51
U mnie wszelkie pytania (zdaję sobie sprawę z tego, że czasami są głupie, choć podobno nie ma głupich pytań) pojawiają się z powodu zwyczajnej niewiedzy. Czasem jestem ciekawa, dlaczego jest tak, a nie inaczej, albo jak coś działa i jak ktoś daje sobie z tym czy z tamtym radę w takim zwykłym, codziennym życiu. Osoby niepełnosprawne nie są dla mnie ewenementem na światową skalę, traktuję wózkowiczów, respiratorowców i innych tak samo, jak zdrowych ludzi. Ale pytam, bo czasem wolę zapytać i się dowiedzieć, niż domyślać się samemu, zazwyczaj źle, i tworzyć niepotrzebne bariery.

Ale są ludzie, którzy pytają ze złośliwości. Ograniczeni w pewien sposób. Nic nie poradzimy.

Ściskam mocno :)
-
Gość: Gość-iu, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2017/09/20 16:26:45
No cóż, obycie z chorobami w przypadku większości ludzi kończy się na grypie i wyrostku. No i jeszcze Zośka na raka umarła ale że miała stomię to już jest wiedza tajemna.