Zapiski na kolanie o Preclu i o potworze zwanym SMA, , zawierające nasze osobiste pomysły i doświadczenia z życia z niepełnosprawnym ruchowo dzieckiem. Uwaga: wszelkie metody, doświadczenia i komentarze przedstawione w blogu stanowią osobiste doświadczenia i odczucia naszej Rodziny i nie stanowią naukowej podstawy do prowadzenia dzieci z rdzeniowym zanikiem mięśni. Blog jest chroniony osobistymi prawami autorskimi. Kopiowanie, przytaczanie jego zawartości lub wykorzystywanie pomysłów na wpis bez zgody Autorów bloga jest sprzeczne z prawem.
Locations of visitors to this page
Blog > Komentarze do wpisu

Idź sobie zimo

Z zimą i SMA jest tak, że generalnie się nie lubią.

Poza czynnikami obiektywnymi (ciemno i zimno), zima usadza nas w domu. Dosłownie. Wędrując z Preclem, którego oddech uzależniony jest od elektroniki, przy mrozach nie ryzykujemy wyjścia z domu. Dodatkowo, taki styczeń czy luty to miesiące, które bardzo lubią się z grypą, z którą z kolei my się nie lubimy.

Nie chcąc narażać Szymona na wirusy unikamy skupisk ludzkich. Kina i supermarkety są teraz passe. Bo tam kaszlą i kichają ponad normę. Unikanie takich miejsc w okresie jesienno-zimowym jest jednym z kilku zaleceń, które stosujemy od momentu diagnozy czyli już 11 lat.

I tak Precel już drugi miesiąc nie wychodzi z domu.

A dzielny Ojciec nie wychodzi razem z nim, czekając aż Matka wróci z pracy do domu dając mu okazję do wyrwania się gdziekolwiek. No, ale niestety to po ciemku.

Jak się domyślacie, samotne siedzenie w domu, brak światła i świeżego powietrza nie działają najlepiej na  nasze samopoczucie. Myśląc nasze, myślę o Matce i Ojcu. Dla Precla takie zimowanie to stan naturalny. 

Do tego w tym roku dochodzą emocje oczekiwania na wczesny dostęp do leku na SMA w Polsce.

Dlatego coraz częściej zerkamy na kalendarz, licząc dni do marca, który jest pierwszym wiosennym miesiącem roku. I walczymy z marazmem, którego poziom w naszym domu, tak jak smog w mieście przekroczył już wszelkie dopuszczalne normy. Staramy się jak możemy: Ojciec wieczorami macha pędzelkiem tworząc obraz a Matka nieśmiało zaczęła chodzić na fitness.

Lekko nie jest. Ale z drugiej strony tak jest co roku. Czekam na moment, kiedy nabiorę w płuca tego ciepłego, wilgotnego powietrza, które pojawia się tylko wtedy gdy zima idzie sobie precz i odetchnę z ulga myśląc, jak to dobrze, że kolejna zima już za nami.

 

niedziela, 12 lutego 2017, gofer73

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2017/02/12 12:24:44
Gosiu, już niedługo pójdzie sobie!
-
2017/02/13 16:25:17
też nie lubię zimy chociaż oczywiście, z innych powodów. A zima chyba faktycznie powoli zaczyna odpuszczać? Miejmy nadzieję, tak dziś coś nieśmiało przebąknął pan od pogody w radio.
-
Gość: Gość-iu, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2017/02/14 10:35:19
Rzeczywiście, dzisiejsze słońce podnosi na duchu :)
-
2017/02/16 03:40:32
Interesujacy wpis...sledze bloga od jakiegos czasu i czekam na kolejne posty...