Zapiski na kolanie o Preclu i o potworze zwanym SMA, , zawierające nasze osobiste pomysły i doświadczenia z życia z niepełnosprawnym ruchowo dzieckiem. Uwaga: wszelkie metody, doświadczenia i komentarze przedstawione w blogu stanowią osobiste doświadczenia i odczucia naszej Rodziny i nie stanowią naukowej podstawy do prowadzenia dzieci z rdzeniowym zanikiem mięśni. Blog jest chroniony osobistymi prawami autorskimi. Kopiowanie, przytaczanie jego zawartości lub wykorzystywanie pomysłów na wpis bez zgody Autorów bloga jest sprzeczne z prawem.
Locations of visitors to this page
Blog > Komentarze do wpisu

Dzień dobry czy widział Pan legwana?

Jak to zwykle z obietnicami bywa kończą się na obietnicach, bo jak podejrzewałam internety tu są aczkolwiek ich obecność zwiastuje jedynie kręcące się kółeczko zupełnie jak w reklamach pewnej firmy telekomunikacyjnej.

Czasem bywa lepiej i wtedy ucieszona młodzież do cna okupuje laptopa. Tak więc nie ma mowy o dłuższych wpisach.

Rezydujemy zastępczo na FB, bo na tyle pozwalają inne urządzenia mobilne zabrane z domu.

W końcu nie po to jedzie się na wakacje aby siedzieć w internecie prawda?

Żyjemy. I pocimy się jak cała reszta Polski.

Miejscówka jest wspaniała. Zgodnie ustaliliśmy, że porzucimy dla niej w przyszłym roku Łebę.

Letnia pogoda jak nigdy dotąd dostarcza nam takich widoków (i nie nie jesteśmy w Grecji):

Precel po tygodniu zmienił kolor z biało-żółtego na brzoskwiniowo-czerwony. Zdobył też parę sprawności: golfisty, bilardzisty, marynarza, a przede wszystkim mistrza kebaba. Jako że Polska kebabem stoi nie może go zabraknąć w knajpce na plaży do której co wieczór przytaczamy się aby obejrzeć zachód słońca. A ponieważ zachody słońca nad morzem są tak nużąco nieciekawe, Precel każe ustawiać swój wózek tuż pod truckiem z kebabami. I ogląda.

Precel w wersji wakacyjnej:

Co poza tym?

Czy można coś napisać po wizycie Ochroniarza ośrodka w naszym domku pytającego z namaszczeniem "Dzień dobry czy widział Pan legwana?"

Legwan był, ale dziwnym trafem wybrał wolność uciekając z pobliskiego terrarium. Gdybyśmy go nie widzieli wcześniej byłoby to najdziwniejsze pytanie roku.

Idziemy się pocić. Były szanse na burzę, ale niestety rozeszły się po kościach.

niedziela, 03 sierpnia 2014, gofer73
Tagi: wakacje

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2014/08/03 21:01:19
hihihi, a zanim położycie się do łóżek, sprawdźcie dokładnie, czy aby legwan pod którymś nie zamieszkał;)))
-
2014/08/03 21:33:14
Dokładnie to pomyślała Bożena :D Czy aby Legwan gdzieś nie zalegwanił pod kołderką ;)) Udanego urlopowania dalszego!
-
2014/08/04 21:46:23
Bo burze poszły nad Świnoujście i uwierzcie, że nie chcielibyście takiej burzy przeżyć. Było groźnie i bezprądowo.
Odpoczywajcie :)
-
2014/08/09 21:29:56
Legwan o dziwo wrócił tego samego dnia pod swoje terrarium. Piszę, o dziwo bo jakoś nie podejrzewałam tego rodzaju zwierząt o takie zachowania.

PS. Na wniosek Precla oczywiście, że sprawdzaliśmy czy pod łóżkiem nie ma nieproszonego gościa...