Zapiski na kolanie o Preclu i o potworze zwanym SMA, dodatek do Preclowej Strony, zawierający nasze osobiste pomysły i doswiadczenia z życia z niepełnosprawnym ruchowo dzieckiem. Uwaga: wszelkie metody, doświadczenia i komentarze przedstawione w blogu stanowią osobiste doświadczenia i odczucia naszej Rodziny i nie stanowią naukowej podstawy do prowadzenia dzieci z rdzeniowym zanikiem mięśni. Blog jest chroniony osobistymi prawami autorskimi. Kopiowanie, przytaczanie jego zawartości lub wykorzystywanie pomysłów na wpis bez zgody Autorów bloga jest sprzeczne z prawem.
Locations of visitors to this page
Blog > Komentarze do wpisu

Uwaga stetoskop

Ostatnio podczas rozpakowywania pudła z dostawą materiałów medycznych, które przyszło dla nas z Hospicjum natknęliśmy się na niewielkie pudełeczko z napisem:

"Uwaga stetoskop. Proszę o dołączenie do aparatury medycznej".

W środku faktycznie tkwił stetoskop.

Stetoskop jest w naszym domu od 6 lat. Otrzymany w prezencie od przyjaciół rodziny, wcale nie zalega w szufladach. Używa go nasz Pan Doktor (nie jestem obrzydliwa, ale wolę gdy Precel jest badany swoim prywatnym stetoskopem niż takim używanym na innych pacjentach). 

Używa go też rehabilitant do osłuchania rezultatów ćwiczeń oddechowych,  zwłaszcza w okresach gdy Precel jest zatkany.

Używa w końcu i Ojciec w sytuacjach bardzo ekstremalnych, gdy trzeba sprawdzić zalegania w płucach, a fachowej pomocy pod ręką nie ma. Oczywiście sami z siebie nie nauczyliśmy się osłuchiwać tylko byliśmy odpowiednio poinstruowani i naprawdę posiadamy elementarną wiedzę z tej dziedziny. Wszak osoby z wykształceniem medycznym zgłębiają tę sztukę przez kilka lat.

Tak więc czy stetoskop w domu gdzie mieszka osoba z problemami oddechowymi przydaje się?

Tak przydaje się, co zauważył również i Sue Ryder, przysyłając nam go do domu.

Pod warunkiem, że ktoś go będzie potrafił użyć.

PS. Do popołudniowej kawy polecam artykuł z Polityki zamieszczony na FB przez Ojca Karmiącego. Szara, polska rzeczywistość rodzin z niepełnosprawnymi dziećmi, o której trzeba jak najczęściej mówić.

sobota, 25 lutego 2012, gofer73
Tagi: sprzęt

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: aglo, host-80-238-98-32.jmdi.pl
2012/02/25 15:22:54
U nas też jest stetoskop.
Do osłuchiwania czy sonda jest w żołądku.
Bardzo pragnę elementarnej wiedzy z osłuchiwania płuc, ale póki co nie ma mi kto jej przekazać.

Pozdrawiamy!
-
2012/02/25 16:09:57
Olga - może rehabilitant? Ten co zna oddechówkę?
-
Gość: aglo, host-80-238-98-32.jmdi.pl
2012/02/25 17:25:55
Zapytam, może się uda.
Zawsze to kolejna umiejętność pozwalająca interweniować w odpowienim czasie.
-
2012/02/26 14:13:23
My tez mamy osobisty stetoskop i doktor bardzo dopilnował bym umiała odpowiednio interpretować szmery oskrzelowe, niezawodne np przy wyjazdach, gdzie wiadomo, że nie ma pod ręką zaufanego medyka i trzeba liczyć na siebie.
ps.artykuł w Polityce nie nadaje się do popołudniowej kawy, za bardzo podnosi ciśnienie, pokazując polska rzeczywistość, która jak najbardziej dotyczy naszych dzieci.
-
2012/02/26 16:42:55
Basik - no to wychodzi na to, że o stetoskopie wszystkie powinnyśmy napisać wcześniej...
-
Gość: Merry, bqx104.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/02/26 16:58:01
Przeczytalam artykul. Jestem nauczycielka w szkole podstawowej. Pracowalam w klasach integracyjnych. Nigdy nie mialam do czynienia z nauczycielem wspomagajacym. Prawda jest taka,ze gdy dostajemy ucznia trudnego, niewazne z czym, czy z ADHD, Aspergerem czy innymi problemami, jestesmy z tym pozostawieni sami sobie. lakoniczna informacja z poradni. Niby szkolenie z pania, ktora zna sie na teorii ale nie ma pojecia jak takie dziecko funkcjonuje w grupie. gdy nie ma nauczycciela wspomagajacego, wtedy ja ,jako nauczyciel musze sie szarpac z takim uczniem, co powoduje,ze na nim koncentruje swoja uwage, ze nie jestem w stanie wylapac problemow innych uczniow bo przeslania mi je jeden glowny problem. I to nie dlatego,ze nie chce widziec innych problemow. Po prostu nie ma na to czasu. Bo ciagle i ciagle trzeba uwazac, zeby ktos kogos nie skrzywdzil. I zeby kogos nie skrzywdzic.
-
2012/02/26 18:13:03
Merry - to jest właśnie efekt braku spójnego systemu prawda? Rodzice zostawieni sobie, nauczyciele zostawieni sobie, brak pomysłu na połączenie opieki socjalnej, medycznej oraz edukacji, ba nawet nie brak pomysłu tylko chyba brak chęci na zajęcie się tematem dzieci potrzebujących wsparcia w edukacji. I to wszystko w kraju członkowskim Unii Europejskiej...
-
Gość: kasia, 137-154-78-94.net.stream.pl
2012/02/26 21:24:51
Jest dokładnie tak, jak napisano w tym artykule. Ja nigdy nie używam innego słowa, jak "wyszarpałam" Mikołajowi kolejną godzinę rehabilitacji, kolejną logopedy, wizytę domową itd. Wszystkie te rzeczy mu się należą, ale każdą trzeba wyszarpać. I to mnie najbardziej męczy, bo ja bym mu wszystko dała i wszędzie z nim pojechała, żebym tylko nie musiała o to walczyć. Musiałam stać się twarda, jak kamień, przeklinam czasem jak szewc, ciągle mówię podniesionym głosem, zero subtelności, a tego wszystkiego nauczyłam się walcząc o moje dziecko, nie z chorobą, z systemem. A tak bardzo chciałabym ubrać sukienkę, poczuć się kobietą i na pytanie "czy mogłaby pani...", usłyszeć "oczywiście, żaden problem.
-
Gość: ewa, public-gprs211905.centertel.pl
2012/02/26 21:30:08
U nas tez miszka stetoskop.Buziaki dla Szymka
-
Gość: mery64, 87.204.222.1*
2012/02/27 01:22:36
polska rzeczywistość. O tak moja znajoma ma dziewczynkę 3 lata niesłyszącą lekarz dwa lata z małymi przerwami leczył antybiotykiem katar który okazał się alergią. Zauważyła że dziewczynka źle słyszy i do lekarza a tam usłyszała że dziecko jest poprostu nieśmiałe, na badania skierownia nie dał bo miała dobre wyniki słuchu trzy lata wcześniej przy urodzeniu. Matka wybulila 450zl na kompleksowe badania słuchu bo dla dorosłych są bezpłatne nawet bez skierowania ale nie dla dzieci. Dostała diagnoze o umiarkowanym niedosłuchu i tu się zaczął maraton gdzie by nie poszła to jej muwili że za mała na terapie słuchu i mowy lub proponowali jako jedyną słuszną metode język migowy,Surdologopedów w polsce jak na lekarstwo, w końcu udało mi sięuruchomić znajomości z profesorami ze studiów i pomogli znaleźć niestety prywatnie bo na państwowo wywalczyła pierwszą wizyte 4 m po diagnozie a u dziecka kazdy dzień bez terapi to krok w tył. I jak nie ,,kochać"polskiej rzeczywistości
-
Gość: Merry, bqx199.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/02/27 14:11:15
dokladnie-brak spojnosci. Od rodzicow sie wymaga,zeby byli na kazde zawolanie i wiedzieli wszystko. Od naucycieli-zeby sobie radzili w kazdej sytuacji, nawet jak nie mieli wczesniej kontaktu z danym problemem.
Brakuje spoiwa. Swiadomego.
Dostalam kiedys na nauczanie indywidualne dziecko z duzym niedosluchem. Ucze jez. angielskiego... Sama.I sama mialam wiedziec, jak sie to robi, jak dziala jego aparat, w jakim pomieszczeniu slyszy lepiej a w jakim gorzej. Akustyka.....