Zapiski na kolanie o Preclu i o potworze zwanym SMA, dodatek do Preclowej Strony, zawierający nasze osobiste pomysły i doswiadczenia z życia z niepełnosprawnym ruchowo dzieckiem. Uwaga: wszelkie metody, doświadczenia i komentarze przedstawione w blogu stanowią osobiste doświadczenia i odczucia naszej Rodziny i nie stanowią naukowej podstawy do prowadzenia dzieci z rdzeniowym zanikiem mięśni. Blog jest chroniony osobistymi prawami autorskimi. Kopiowanie, przytaczanie jego zawartości lub wykorzystywanie pomysłów na wpis bez zgody Autorów bloga jest sprzeczne z prawem.
Locations of visitors to this page
Blog > Komentarze do wpisu

Sporo do zrobienia

Z racji niezwykłych efektów jakie daje w przypadku Precla wczesne wspomaganie rozwoju raz na jakiś czas jesteśmy proszeni o wypożyczenie naszego dziecka w celu zademonstrowania jego możliwości szerszej publiczności.

Tak też było w zeszły piątek. Szkoła na Białobrzeskiej zorganizowała szkolenie dla pracowników dzielnicowych poradni psychologiczno-pegagogicznych na temat orzecznictwa dot. edukacji.

Precel miał służyć za przykład tego, że często pierwsze wrażenie jest mylące i że nawet potencjalnie maksymalnie niepełnosprawne dziecko może intelektualnie dorównywać zdrowym rówieśnikom. A co za tym idzie orzecznictwo podejmowane na podstawie pobieżnych sądów może być dla dziecka bardzo krzywdzące.

Precel dał pełen popis swojej elokwencji oraz umiejętności (w tym matematycznych).

Zachwycone Panie z Poradni biły gromkie brawa. Nie brakowało też ochów i achów.

Po wyjściu Szymona ze szkolenia, zapytano je, gdzie w takim razie takie dziecko jak Szymon powinno kontynuować swoją edukację.

Padła propozycja aby oddać go do ośrodka-szkolno wychowawczego. A po proteście jedyną słuszną koncepcją okazało się nauczanie indywidualne w domu.

Zarówno nam, jak i organizatorom szkolenia nieco opadły ręce.

Tyle jest jeszcze do zrobienia w tej sferze a do tego czasu mnóstwo dzieci zostanie pokrzywdzonych krótkowzrocznym orzecznictwem.

Coraz częściej mam wrażenie liczy się tylko to, by urzędowo zamieść problem edukacji niepełnosprawnego dziecka pod dywan i mieć po prostu z głowy, nie bacząc na to, czy samo dziecko krzywdzi się nietrafioną edukacją czy też nie.

Jasnym punktem na jest to, że są już takie szkolenia.

Z naszej dzielnicy na szkoleniu nikt się nie pojawił a co za tym idzie nie wpadał na genialne pomysły zamknięcia Precla w ośrodku wychowawczym. Może to i dobrze.

Chyba damy Preclowi rok więcej w Zielonym Latawcu. Tam przynajmniej wszyscy rozumieją o co w tym wszystkim chodzi.

niedziela, 19 lutego 2012, gofer73

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/02/19 14:08:46
ciekawe co u nas będzie... jakby z drugiej strony ten sam problem - już kilka razy słyszałem, że on to sobie tak świetnie radzi ze wszystkim, że chyba już jest zdrowy. Jasne. Intelektualnie wyrównał, ale to przysłania masę innych problemów. I co, do masówki? My zostajemy na pewno jeszcze rok w Elipsoidzie. Zobaczymy co dla nas wymyślą specjaliści...
-
2012/02/19 15:09:43
no ok, i dla Precla i dla King Konga nie ma dobrego rozwiązania funkcjonującego w Polsce, to napiszcie jak Wy to widzicie (rodzice) jakie rozwiązanie dla takich dzieci byłoby fajne (pomijając nasze prawo, pieniądze i inne przeszkody). Moja propozycja (identyczna dla obu panów, choć diametralnie się różnią w swych problemach) to umieszczenie ich w klasach integracyjny (im mniej licznych, tym lepiej) z osobistym asystentem (i tu juz rola asystenta totalnie różna oczywiście) i tak się nie da?
-
2012/02/19 15:19:09
da się i mi ten plan odpowiada. sprawdza się świetnie, tym bardziej że King Kong nie przeciąża asystenta (asystent może nawet zająć się innymi dziećmi, bo tylko czasem jest potrzebny). i oby tak zostało.
-
2012/02/19 17:23:26
wyjaśnijcie mi proszę, co kryje się za zwrotem "wczesne wspomaganie rozwoju"...
-
2012/02/19 18:02:58
wczesne wspomaganie rozwoju to po prostu zajęcia, które dostaje dziecko, my je dostaliśmy wraz z zaświadczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego, dostaliśmy je chyba w kosmicznej liczbie 8 godzin na miesiąc i nikt nie chciał ich realizować dopóki nie trafiliśmy do "Zielonego latawca"... ale wtedy znaleźliśmy już Elipsoidę i King Kong miał już miejsce w przedszkolu. I tak minęliśmy się z Preclem.
-
2012/02/19 18:33:19
Dla nas rozwiązaniem jest indywidualne w domu + mozliwość wchodzenia do szkoły na kilka godzin w tygodniu, bo więcej Młody nie jest w stanie fizycznie wysiedzieć we wózku.
Idealnie by było gdyby godziny na indywidualne przyznawano indywidualnie, a nie według określonych widełek godzinowo-tygodniowych ( 6-8 h/tydzień).
-
2012/02/19 20:23:40
ojciec.karmiacy - martwią mnie te masówki w naszej dzielnicy. Przepełnione po brzegi. Nawet ta integracyjna. W takiej masie dzieciaków i problemów trudno będzie o indywidualne podejście do dziecka z problemem. No chyba że Pani Dyrektor od Zielonego Latawca utworzy podstawówkę...

kolorki - tak - klasa integracyjna + asystent, u Precla jednak nie obędzie się bez pewnej dozy nauki indywidualnej. Do tego jak się domyślasz będziemy potrzebować przeszkolonego nauczyciela do pracy z niemówiącym dzieckiem. Czas pokaże co się da zrobić....
-
2012/02/19 20:25:57
znów_ruda - o definicjach pisałam tutaj:
preclowastrona.blox.pl/2010/01/Troche-teorii.html

basik71 - dążę do wpisania się w Wasz model, aczkolwiek mam duże obawy czy trafimy na podstawowkę chętną do współpracy - tak jak Wy trafiliście.

-
2012/02/19 21:49:21
jak się uda to do 3 klasy zostaniemy w Elipsoidzie, jak u nas w dzielnicy nie chcą kasy to ich problem... potem zobaczymy, w sumie medycznie teraz mamy ważne boje, nie chce mi się myśleć o edukacji - może być najlepsza na świecie;)
-
2012/02/19 21:59:13
pewnie - są ważniejsze rzeczy niż branie się za łby z systemem edukacji :)
-
2012/02/19 22:37:56
Z jakiegoś tam doświadczenia wiem, że oświata w przypadku dzieci niepełnosprawnych jest skostniała (albo raczej władze oświatowe). Denerwuje mnie, że zbyt często trzyma się sztywnych ram i zapomina, że to ona jest dla dziecka a nie odwrotnie.
Są różne schorzenia i powinno się do nich podchodzić indywidualnie, a nie szablonowo. A tu ciągle i niezmiennie: podstawówka - 8 godzin się należy, gimnazjum - 12. Masakra!!!
A tobie dziecko indywidualne się nie należy, bo masz tylko fobię szkolną i do szkoły możesz sobie chodzić...

Ps. A odnośnie spostrzegania ludzi, to ostatnio uderzyło mnie, jak media traktowały tego odnalezionego w górach żołnierza. Szacunku zero, intymności zero, diagnoza dotycząca zdrowia natychmiastowa.
-
2012/02/20 01:40:13
wszystko zależy od ludzi, którzy realizują program.
zaufaj mi, mam dziecko ze sprzężoną niepełnosprawnością, które nie ma problemów edukacyjnych. tak wyszło.
pozdrawiam.
-
Gość: kasia, 137-154-78-94.net.stream.pl
2012/02/20 10:30:17
My zdecydowaliśmy się na zatrzymanie Mikołaja w przedszkolu do 8 roku życia, później przymierzamy się do szkoły specjalnej. Mamy jedną w Sopocie na oku-ma bardzo dobre opinie rodziców.
Najtrudniej jest ustawić poprzeczkę we właściwym miejscu, nie za nisko i nie za wysoko. Trzeba też chyba realistycznie spojrzeć na przyszłość dziecka i postawić sobie pytanie, jaki właściwie jest nasz cel. Oczywiście pierwszym i podstawowym jest umożliwienie dalszego rozwoju, kolejnym jest zaplanowanie życia zawodowego naszego dziecka (ha, ha, ha i tu jest dopiero jazda w naszym pięknym kraju).

Integracja jest w Polsce kompletnie rozłożona i wszystkie dzieci, które znam, w niej poległy. Sama teraz uczę indywidualnie chłopaka w doskonałym stanie fizycznym i o bardzo wysokich możliwościach intelektualnych. Próbował pół roku-nie dał rady.

Do tego dochodzą tak banalne problemy, jak ten, o którym wspominała mi mama niewidomej dziewczynki. Etat nauczyciela wspomagającego to 18 godzin, tymczasem dziewczynka ma 30 godzin lekcji:)
-
2012/02/20 15:34:05
ach no ręce opadają, krew mnie zalewa jakie t..... no tak ale nie zapewne wszystkie widziały dziecko z respi pierwszy raz... Nie wypowiem się co mówią moje koleżanki z pracy na temat mojego dziecka... nauczycielki z mgr ...................................................
-
2012/02/21 09:37:03
aniab-z - no skostniała jest, ale ktoś tam się stara ją odkostnić. Byłam na kilku konferencjach powiązanych z edukacją i widać na nich sporo ludzi. Jest taka teoria pracy u podstaw - jak widać po wolutku to się dzieje, więc może kiedyś dzięki wyedukowanym pedagogom ruszy się z posad to skostnienie. (ps kiedyś nie równa się za dwa lata, raczej za kilkanascie)

ojciec.karmiacy - grunt na takich ludzi trafić. W szkolnictwie specjalnym jest procentowo większa szansa niż w zwykłym. A idea włączenia gdzie?



-
2012/02/21 09:49:10
kasia - bardzo dziękuję Ci za ten komentarz. Masz rację - trzeba się zastanowić co jest dla naszego dziecka najważniejsze. Oprócz edukacji jest jeszcze zdobywanie doświadczeń oraz nabywanie umiejętności życia w społeczeństwie (i tu kłania się uczęszczanie do placówki edukacyjnej). Przygotowanie do życia zawodowego i samo życie zawodowe póki co leży i kwiczy...

ewelka_ada08 - to wszystko to kwestia chęci, kwestia horyzontów myslowych, kwestia doświadczeń. Nie mam pojęcia co ja bym sobie myślała na ich miejscu gdyby nie Precel w moim życiu.
-
Gość: Ania M, afim69.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/02/21 15:23:49
Ośrodek szkolno-wychowawczy? Czy oni w ogóle MYŚLĄ?
Ania M.
-
2012/02/24 01:59:09
Pytanie do Kasi, która napisała "Sama teraz uczę indywidualnie chłopaka w doskonałym stanie fizycznym i o bardzo wysokich możliwościach intelektualnych. Próbował pół roku-nie dał rady. " Dlaczego zatem nie dał rady, bo...? Dlaczego ma nauczanie indywidualne?