Zapiski na kolanie o Preclu i o potworze zwanym SMA, dodatek do Preclowej Strony, zawierający nasze osobiste pomysły i doswiadczenia z życia z niepełnosprawnym ruchowo dzieckiem. Uwaga: wszelkie metody, doświadczenia i komentarze przedstawione w blogu stanowią osobiste doświadczenia i odczucia naszej Rodziny i nie stanowią naukowej podstawy do prowadzenia dzieci z rdzeniowym zanikiem mięśni. Blog jest chroniony osobistymi prawami autorskimi. Kopiowanie, przytaczanie jego zawartości lub wykorzystywanie pomysłów na wpis bez zgody Autorów bloga jest sprzeczne z prawem.
Locations of visitors to this page
Blog > Komentarze do wpisu

Najlepsza droga

Mamy drugą połowę lutego,  decyzje powinny już być od dawna podjęte a pewne procedury urzędowe rozpoczęte.

A my się wciąż wahamy - przedszkole dla Precla czy szkoła, szkoła czy przedszkole. Tak naprawdę wszystko sprowadza się do odpowiedzi na pytanie - co w naszym życiu, a w szczególności w życiu Precla powinno być najważniejsze?

Czy czas, który nieubłaganie przybliża nas do końca należy spędzać na zgłębianiu literek? Czy w przypadku Szymona nie jest ważniejsze doświadczanie? Wszak na to, w porównaniu z innymi, ma na pewno dużo mniej lat.

Z drugiej strony - niepełnosprawność, ba nawet ciężka przewlekła choroba, to nie powód, aby dziecko nie było traktowane jak dziecko.

A w życiu każdego dziecka przychodzi czas na naukę i basta.

Precel program zerówki ma jako tako opanowany: liczy do dwudziestu, zna większość literek. Powoli idziemy ku sylabizowaniu i ani chybi przy odrobinie wspólnej pracy zaraz zacznie czytać.

Edukacyjnie powinien iść dalej. 

Za to jego umiejętności społeczne kompletnie leżą. Leżą tym bardziej, że od dwóch miesięcy Precel jest uczony w ramach indywidualnego nauczania w domu (i nawet dzieci, które do nas przychodzą niewiele w tej sferze zmieniają).

Szkoła, zwłaszcza w tym najgorszym modelu jaki nas może spotkać, czyli nauczanie indywidualne w domu bez opcji wizytowania podstawówki, tych umiejętności nie rozwinie.

Jestem u progu decyzji o pozostawieniu Szymona na kolejny rok w Zielonym Latawcu (choć Ojciec ma chyba odmienne zdanie).

Nie mniej jednak przejdę się do Poradni posłuchać jakie zdanie na ten temat mają specjaliści.

wtorek, 21 lutego 2012, gofer73

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/02/21 20:54:24
Gofer, wiem, że to trudna decyzja i zawsze znajdzie się jakieś "ale", i będą chwile zwątpienia, że się coś źle zrobiło, ale trzeba zadecydować.
Nie chcę Cię do niczego namawiać, ale Zielony Latawiec, do świetna placówka i może warto wykorzystać opcję związaną z przeciąganiem edukacji Precla (co gwarantuje rozporządzenie MEN).
A jeśli chodzi o nauczanie indywidualne w szkole, to u nas dzieci z tym orzeczeniem mogą uczestniczyć razem z klasą w wybranych zajęciach (muzyka, plastyka, godzina wychowawcza) oraz w imprezach i uroczystościach klasowych.

Ja podjęłam wreszcie decyzję - Kubeł jeszcze nie idzie do szkoły. Może kiedyś będę tego żałować, ale teraz w tej opcji widzę więcej plusów (niech emocjami dogoni intelekt).

Pozdrawiam

-
Gość: Merry, abil105.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/02/22 10:04:53
uspoleczniac! dzieci potrzebuja dzieci. nauczanie indywidualne daje efekty ale jest....nudne. nudne bo indywidualne. A dziecko musi czerpac z tego co ma dookola, z doswiadczen.
-
2012/02/22 13:51:19
"Za to jego umiejętności społeczne kompletnie leżą. Leżą tym bardziej, że od dwóch miesięcy Precel jest uczony w ramach indywidualnego nauczania w domu (i nawet dzieci, które do nas przychodzą niewiele w tej sferze zmieniają).

Szkoła, zwłaszcza w tym najgorszym modelu jaki nas może spotkać, czyli nauczanie indywidualne w domu bez opcji wizytowania podstawówki, tych umiejętności nie rozwinie."

No to chyba sobie odpowiedzialas sama:)

-
2012/02/22 15:30:38
Ta sama historia anton2001.blog.onet.pl/2,ID301472233,index.html , i powiem szczerze, że nie żałuję podjętej wtedy decyzji o odroczeniu Antka.
Dla Antka to, że jest rok starszy w klasie nie robi żadnej różnicy.

Jakąkolwiek decyzje podejmiecie, dylematy co do słuszności nie znikną.
Składając wniosek o orzeczenie na nauczanie niezbędne jest zaświadczenie lekarskie, w którym warto zaznaczyć, że lekarz wyraża zgodę na udział dziecka w zajęciach na terenie szkoły, oczywiście z opiekunem (oprócz nauczania indywidualnego na terenie domu).
My tez przerabiamy teraz ową papierologię, co rok to samo.
-
Gość: Gość-iu, gaja.tpnet.pl
2012/02/22 16:35:15
Żeby tylko nie wyszło tak że przystosowanie szkoły dla niepełnosprawnych leży tak samo jak zdolności społeczne Szymona . Jeśli ma to być nauczanie indywidualne to chyba niewiele to zmieni w tym całym ambarasie.
-
2012/02/23 11:53:42
Dodam jeszcze, że podejmując proces nauki w szkole, bez orzeczenia o upośledzeniu, czy trudnościach w przyswajaniu wiedzy, mając "jedynie" niesprawność ruchową, trzeba mieć świadomość, że od dziecka wymagane jest przyswojenie wiedzy z pełnego zakresu. Nauczyciel ma znaleźć środek jak tego dokonać, mając do dyspozycji 6-8 godzin tygodniowo.
Pytanie czy dziecko jest w stanie przyswoić materiał, czy nie będzie "odstawać" od grupy, bo sukcesy motywują, zaś porażki czy nienadążanie przeciwnie.
Nauczanie indywidualne w domu nie znaczy wcale, że dziecko jest odizolowane od grupy szkolnej, wręcz przeciwnie robi się wszystko by maksymalnie integrować i włączać w grupę, poprzez uczestnictwo w wybranych zajęciach, przedstawieniach, zabawach, wycieczkach.
Antek oprócz zajęć domowych jest w szkole średnio 3-4 razy w tygodniu w szkole, na logopedii, zajęciach przyrodniczych (dodatkowych), religii, angielskim, jeździmy na prawie każda wycieczkę klasową, wyjścia na spektakle, wycieczki do parku itp.
To oczywiście wymaga mnóstwa czasu od opiekuna (w naszym wypadku matki), ale to już inna para kaloszy.
-
2012/02/23 19:00:04
Moi Drodzy - opcja "Zielony Latawiec" na przyszły rok szkolny wydaje się najlepszym, ale tymczasowym wyjściem z sytuacji. Ja wiem, że nie unikniemy nauczania indywidualnego w szkole, bo tak jak pisze Basik - taki młody człowiek często po prostu nie wyrobi kondycyjnie.

Idąc za ideą włączenia Precel powinien trafić do rejonowej podstawówki - szkoły w której w tym roku było 17 klas pierwszych i zerówek. Szkoły która poza wejściem na parter nie jest dostosowana dla wózków inwalidzkich. I nawet zakładając, że lekcje w klasach 1-3 będą odbywały się na parterze specjalnie po to, by Precel mógł się na nich pojawić, to gdy trafi do 4 klasy, gdzie lekcje są zorganizowane na wyższych piętrach (po to by dzieci starsze oddzielić od młodszych) mamy mu nagle powiedzieć że ma do szkoły nie chodzić?

W odwodzie zawsze jest dzielnicowa szkoła integracyjna

Oraz Białobrzeska - gdzie nauczyciele są przygotowani do pracy z niepełnosprawnymi dziećmi (tylko czy tak naprawdę chcemy, aby Precel przebywał WYŁĄCZNIE w takim środowisku?)

Basik jako Mama trzecioklasisty ma wspaniałe doświadczenia w tej sferze i zawsze w rozmowach o szkolnictwie, wlączeniu i takich tam podaję ich przykład jako coś co zadziałało. Będę starała się czerpać z tego wzoru to co najlepsze. Mam nadzieję, że trafię na dobry grunt i dobrych, przychylnych pedagogów.

PS. Myśleliśmy kiedyś, że gdy przeżyjemy z Preclem pierwsze dwa lata i zaliczymy większość katastrof typu zaksztuszenia albo utrata oddechu to potem będzie już z górki.
Guzik prawda.
Nowy etap rozwoju = nowe rozterki.
-
2012/02/23 21:33:09
Gofer dla mnie w wyborze szkoły priorytetem był rejon, czyli możliwość uczenia się z dziećmi które mieszkają w pobliżu, które mogą wejść tak po prostu, by chwilkę pogadać, czy przekazać informacje ze szkoły.
U nas zatrybiło to super, Antek ma przyjaciela, ze szkoły wraca na pieszo bo z koleżeństwem raźniej itp. Społecznie to okazało sie najlepszym rozwiązaniem, a miałam w zanadrzu super szkołę integracyjną tyle że na drugim końcu miasta, gdzie sam dojazd wymagałby sporo czasu.
Najwięcej zależy od pedagogów na jakich sie trafi, jak oni rozumieją integrację.
Nauka jest obopólna, bo nasze dzieci są tak specyficzne, że można się od nich naprawdę wiele nauczyć, woli życia, radości pomimo wszystko, otwartości na ludzi i nowe doświadczenia....
Natomiast warunki w obecnej szkole są takie jak Ty piszesz, parter w zasięgu dla klas 1-3, później zajęcia na piętrze bez windy.
Na chwilę obecną ustalenia są takie, że w czwartej klasie zostajemy jeszcze na parterze, a intensywnie "walczymy" o windę z pełnym zaangażowaniem dyrekcji, pedagogów, no i oczywiście moim, nie odpuścimy samorządowi, nawet im wskazałam z jakiego projektu unijnego można skorzystać.
Jak się uda (na co liczę) to dzięki Antkowi szkoła zyska windę, dla wszystkich wymagających i na długie lata.
-
Gość: siena ciemna, 77.65.132.25*
2012/02/23 22:52:36
Nie wiem nawet dlaczego czytam Was .Nie komentuje .Odwazylam sie pierwszy raz .Masz intuicje .Dobrze wiesz co dla syna bedzie najlepsze .Zdaj sie na siebie preclowa.
-
Gość: Magdalit, 078088108195.gostynin.vectranet.pl
2012/02/24 11:45:48
Witam! Od niedawna czytam Wasz blog. Sama mam SMA (typ 2). Ale mam też syna, więc Państwa dylematy związane z edukacją są mi bliskie (jestem ofiarą indywidualnego nauczania - może nieźle wpływa na rozwój intelektualny, ale z pewnością tworzy dodatkowo niepełnosprawność społeczną).
Czy zastanawiali się Państwo nad szkolnictwem "alternatywnym"? Np szkołami Marii Montessori, albo szkołami waldorfskimi? Mają na pewno o wiele bardziej otwarte podejście.
Warto też w poradni zapytać o możliwość otrzymania orzeczenia o specjalnych potrzebach edukacyjnych dziecka (nie mylić z orzeczeniem o szkolnictwie specjalnym), tak by mogło uczyć się w szkole masowej.
Pozdrawiamy
Magda, Adam i Felek, czyli MAFia ;)
-
2012/02/24 15:07:19
basik71 - może nie doceniam naszej rejonowej podstawówki, ale myslę, że nie będzie tak łatwo, zwłaszcza w dobie oszczędzania na dosłownie wszystkim (ostatnio zabrano się nawet za likwidację szkolnej stołówki) i upychania dzieci do klas wybudowanych na szkolnych korytarzach (sic!), bo dla dzieci nie ma miejsca. Co do kolegów - to pewnie lepsze wejście Precel miałby w niedalekiej szkole integracyjnej, do której trafi część dzieci z Zielonego Latawca... Póki co cały czas dyskutujemy z Ojcem...

siena ciemna - dziękuję za komentarz. Intuicję faktycznie mam, gorzej z pewnościa siebie..

Magdalit - dziękuję za podpowiedź co do orzeczenia (kurczę - sama nie pamiętam jakie mamy). Co do szkół Montesorri - zakładam że sa prywatne prawda? A na to raczej nas nie stać....



-
Gość: ewa, static-87-105-212-75.ssp.dialog.net.pl
2012/02/24 18:43:42
Witam

jestem mama 6 latki calkowicie zdrowej chodzac do pierwszej klasy. i napisze tak "na Waszym miejscu zdecydowanie zostawilabym dziecko w przedszkolu. to jest wlasciwe miejsce dla szesciolatka:)
-
2012/02/24 22:47:25
Opcja z jak najmniejszym wymiarem godzin nauczania indywidualnego! I mówię tu zza ambony drugiej strony (rym rymem, a życie życiem!). Sama widzę, że większe efekty pracy są w grupie niż w izolacji. Jak to się nazywa? Uspołecznianie? Nie lubię tego słowa. Wolę zwykłe określenie "nie sam".

Pozdrawiamy!
-
2012/02/25 13:44:38
Jest jedno warte przemyślenia PRZECIW przedszkolu. Co Precel poczuje gdy zorientuje się, że jego obecni koledzy są już w pierwszej klasie , a on wciąż w zerówce? No i czy uczyni postępy w życiu towarzyskim i spolecznym jesli znów za rok będzie musiał integrować się ze 100% nowych dzieci? Może lepszym wyjściem byłaby ta szkoła integracyjna, do której trafi jak piszesz większosć dzieci z zerówki? Z głupia frant zapytam czy nie możecie sfinansować asystenta lub nauczyciela wspomagającego z pieniędzy fundacyjnych, jesli szkola nie jest skłonna takiego zapewnić?
-
2012/02/25 16:09:05
ewa - tyle, że Precel w przyszłym roku szkolnym będzie miał już 7 lat.

majka_net -no tak masz 100% racji - z tym, że my musimy to uspołecznianie wyważyć z fizycznymi możliwościami Precla. W przedszkolu są to 2 godziny dziennie.

neverever7 - nie będzie :) część dzieci z grupy Precla zostaje w przedszkolu na kolejny rok (umożliwia to zmiana reformy edukacyjnej). PS. A myślisz, że mamy na koncie w Fundacji tyle pieniędzy, aby zapewnić komuś cały etat za kilka tysięcy złotych brutto miesięcznie? Poza tym, jeśli jest takie zalecenie w orzeczeniu to szkoła nie ma wyjścia...
-
2012/02/26 13:47:15
Jesteście jedynymi rodzicami którzy zamiast pomstować na panią Hall, powinni wyslać jej kwiaty Swietnie się dla was zlozylo z tym zamieszaniem wokół obnizenia wieku szkolnego. Jednak czy mimo wszystko dla Precla to odroczenie nie stanie się za pare lat powodem kompleksów? Wie przecież ile ma lat... Z perspektywy dziecka powtarzanie klasy to powod do kompleksów. Piszę, z wlasnego doswiadczenia. Ja przez całą podstawówkę się wstydziłam, i strasznie się czułam tłumacząć, że ja wcale nie niezdałam tylko poszlam rok pozniej do szkoły ( a wychodziło to choćby przy okazzji szczepień. Inna sprawa że bowod odroczenia był taki, że nie umiałam w wieku 6lat pisać, bo nie umialam utrzyma c dlugopisu, czytalam juz zupelnie plynnie bo czytac się nauczyłam jako 4latka. I rodzice mieli wybor, albo odroczenie, i normalna podstawowka jesli naucze sie pisać albo nauczanie indywidualne. Dzis pewnie dano by takiemu dziecku pisac w klasie na laptopie . Czy nie będę bezczelna jesli spytam, czemu Precel jeszcze nie czyta? Dawno juz powinien dojsc do tego ze łatwiej slowo wyklikac niz być skazanym na piktogramy i domyslnosc- chyba ze macie takie zalecenie terapeutow, zeby mial motywacje do nauki mowy
-
2012/02/26 13:56:46
No to jesli szkola musi zapewnic asystenta, szkola jest integracyjna , w poblizu, i bedą w niej koledzy z zerowki, to gdzie jest problem? ale 4 godziny to pół etatu a nie cały
-
2012/02/26 14:03:31
Ciekawy blog, często tu zaglądam. Czekam na nowe wpisy! W miedzy czasie zapraszam do siebie tajemnicawiary.blox.pl Pozdrawiam
-
2012/02/26 16:38:59
neverever7 - nie wiem jak Ci odpowiedzieć na Twoje pytanie, bo gdybyś miała dzieci to byś go nie zadała :/ Nie mam zamiaru tłumaczyć się z tego, że Precel nie jest geniuszem i swoje umiejętności czytelnicze rozwija adekwatnie do wieku. Miałam w domu czytającego 4 latka i wiem, że za wczesne czytanie też nie wychodzi dziecku na dobre, bo odstaje od grupy rówieśniczej na każdym etapie edukacji.

Co do wstydu - zgaduję że szkołę kończyłaś kilka lat temu, a więc i trochę w innych warunkach społecznych. Dziś dzieki min. minister Hall mieszanie wiekowe dzieci jest na porządku dziennym. Poza tym polecam gorąco komentarz Basik.
-
2012/02/26 16:40:23
dzieckoswiatla - a ja wprost uwielbiam komentarze typu "świetny blogasek, wpadnij na mój". Niestety ideologicznie jestem zbyt daleko - nie skorzystam..