Zapiski na kolanie o Preclu i o potworze zwanym SMA, , zawierające nasze osobiste pomysły i doświadczenia z życia z niepełnosprawnym ruchowo dzieckiem. Uwaga: wszelkie metody, doświadczenia i komentarze przedstawione w blogu stanowią osobiste doświadczenia i odczucia naszej Rodziny i nie stanowią naukowej podstawy do prowadzenia dzieci z rdzeniowym zanikiem mięśni. Blog jest chroniony osobistymi prawami autorskimi. Kopiowanie, przytaczanie jego zawartości lub wykorzystywanie pomysłów na wpis bez zgody Autorów bloga jest sprzeczne z prawem.
Locations of visitors to this page
Blog > Komentarze do wpisu

Wybrać najlepsze

Pół minionego piątku miałam przemyślenia na temat tego wpisu.

W domu zaś okna do umycia i mieszkanie do gruntownego czyszczenia (aż wstyd przyznać, że było tylko "ogarniane" od czasu naszego powrotu znad morza).

W sobotę od rana złapałam za ścierę i odkurzacz. Precel pół dnia wściekał się ze swojej kanapy.  Bo mama mimo, że w domu, nie zajmuje się nim, tylko czyszczeniem półek pod telewizorem. No i mogłaby, zamiast wieszać pranie, usiąść i przeczytać kilka książeczek.

W niedzielę SMS od rodziców Julki obudził drzemiące demony.

Tak mało jest czasu na niektóre rzeczy….. zbyt mało, by podzielić go między dom, dwoje dzieci, drugiego małżonka i siebie.

(Mieć czas TYLKO dla siebie też by się przydało, chociażby po to by nie zwariować. Jak wyrzut sumienia leży książka rozpoczęta na urlopie a prezentacja, na zbliżającą się konferencję o SMA nawet nie tknięta.  Dopadanie z doskoku do domowego komputera też zdaje się odbijać na życiu rodzinnym)

Prawda jest brutalna - to co dajemy z Ojcem samym sobie lub domowi, jednocześnie odbieramy naszym dzieciom, tracąc wiele rzeczy, których moglibyśmy dokonać w przyznanym nam przez los limicie czasu. Ale z drugiej strony to co odbieramy sobie, dając Maksiucie i Preclowi, gdzieś tam na dłuższą metę odbije się na naszej rodzinie.  Dając Preclowi jednocześnie zabieramy trochę Maksiucie. I na odwrót. Prawie każdy ruch powoduje u mnie dyskomfort związany z utraconą możliwością zrobienia czegoś innego.

Od dłuższego czasu plączemy się w tej sytuacji poszukując najlepszego rozwiązania, z góry czując że takiego nie ma.

PS. O Julci szepczemy z Ojcem po kątach. Żeby Precel się nie domyślił. Wie i rozumie o wiele więcej, niż go podejrzewamy. Ostatnio nieustannie zadziwia nas swoją znajomością świata.

poniedziałek, 24 sierpnia 2009, gofer73

Polecane wpisy

  • Idź sobie zimo

    Z zimą i SMA jest tak, że generalnie się nie lubią. Poza czynnikami obiektywnymi (ciemno i zimno), zima usadza nas w domu. Dosłownie. Wędrując z Preclem, któreg

  • O czym śni ostatnio Matka

    Są takie dwa dni w roku, kiedy Matka odpuszcza sobie i spędza swój czas tułając się w piżamie pomiędzy lodówką a czerwoną kanapą. Jeden z tych dni jest właśnie

  • Infekcja czyli dziad w płucach

    Wiecie jak choruje Precel? Czy miewa katary, bóle głowy oraz kaszel? Otóż nie. Od dłuższego czasu każda infekcja zaczyna się potokami śliny, której Szymon nie j

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/08/24 16:18:13
Juz dawno stwierdziłam, że gdyby doba miała 48 godz to i tak byłaby dla mnie za krótka....
-
2009/08/24 17:26:23
Drogi Gofrze.. Napisałas w dzisiejszym wpisie dokładnie to ,co przeżywam od 30 z górą lat... Chore dziecko w rodzinie to CHORA CAŁA RODZINA. NIESTETY.. Pozdrawiam Cię, jak zawsze ,bardzo serdecznie!
-
2009/08/24 18:55:06
Jakby się nie ciągnęło kołdrę, zawsze komuś zabraknie.
-
2009/08/24 19:17:20
Nie wiem, co mądrego Wam napisać, więc tylko potrzymam kciuki, żebyście znaleźli "złoty środek". Pozdrawiam :-)
-
Gość: mtwarda1, *.stg.pl
2009/08/24 21:39:10
Nic nie jest tak ważne, jak niesienie miłości. I Wam się to chyba nieźle udaje...
-
2009/08/24 21:49:13
No Gofer, aż mnie zatchnęło gdy zobaczyłam ponad sto wejść z bloga Preclowego:) No widzisz wątek ciągnie się dalej po blogach, ech te dylematy - matka- żona - pracownik - gospodyni domowa... Stare jak świat... Trudno znaleźć balans, ale pewna jestem że w starciu - ludzie kontra przedmioty; relacje kontra czynności domowe - warto stawiać na te pierwsze. A jednocześnie czasem łatwiej pogonić dziecko do sprzątania, niż zapytać po prostu "jak się dziś masz"... ech...
-
2009/08/24 22:17:33
trzymam kciuki za Julcie... mam nadzieję, że wszystko będzie oki i już się nie powtórzy.... a Ty dalej bądź dalej taka "rozdarta", bo dzieciaki są ważne ale Wasze małżeństwo również... i takie zwykłe sprzątanie również, bo dzięki temu dobrze czujecie się we własnym domu :)
-
2009/08/24 22:28:02
Marzek2, Gosia... ""mój dom świadczy o mnie" to nie wysprzątane zimne kąty i martwe ściany na pokaz, to dom z krwi i kości z własną ŻYJĄCĄ duszą! Kto ocenia wedle poukładanego i wysprzątanego ten nie "dom" ocenia (każda ocena jest względna!) a tylko jakieś miejsce.
Dom Gosi jest tak przytulny, że śmigam tu zawsze kiedy mam krztynę czasu na takie przyjemności. Przeczytałam zalinkowane do marzek2... wrócę tam, bo zapachniało mi normalnością i pogrzało po kościach :)

Gofer, cieszę się, że US robią to co do nich należy :)
-
2009/08/25 08:46:30
Tysiu - mnie się zaś marzy trzydniowy weekend...

Bld1 - tak jak w przypadku każdej choroby... chorują wszyscy...

Bea.taa - no właśnie, tylko że wiedza o tym frustruje. Przynajmniej mnie.
-
2009/08/25 08:47:53
Aniab-z - dziękuję :D

Mtwarda - masz rację, miłość jest najważniejsza

Marzek2 - coś mi się wydaje, że będziesz miała kilku nowych wiernych czytalników...
-
2009/08/25 08:53:20
Gosha -:) A tak na marginesie - kiedy odwiedzicie nasz bałagan?

Majka-net - piękne słowa, piękna teoria, jednak w praktyce mnie nic tak nie wkurza jak dwumetrowy stół cały zarzucony drobiazgami panów typu ksiązki, samochodziki, karteczki tak że nie można kubka z kawą postawić :D bo istnieją pewne granice :D
-
Gość: mada, 217.97.156.*
2009/08/25 11:04:58
Gofer, dbając w miarę możliwości o priorytety (potrzeby podstawowe każdego domownika) utopijną wersję rodzinno-domowej idylli musisz sobie odpuścić. No, ale tych priorytetów to już raczej, jak mus to mus.
Bałagan jest dla niektórych dużym dyskomfortem, dla innych znów - porządek, a zwłaszcza dochodzenie do niego i utrzymywanie go. Na ile mogą się te dwa "stronnictwa" porozumieć? Różnie to bywa ;) No, ale trzeba szukać kompromisu i skutecznych metod dochodzenia do niego ;) Może jakiś plan zadań dla każdego? Bo spontanicznie - to sprzątanie spada na "porządnych".

-
2009/08/25 13:44:05
Rozdarcie, to już chyba stan permanentny nas rodziców. Trzymaj się więc w tym rozdarciu dzielnie. A kiedy się prezentujesz na konferencji?
-
2009/08/25 21:49:36
Gosiu....hahaha po przeczytaniu wpisu Majki wiedziałam że napiszesz o "zawalonym" stole i o nerwach jakie on wywołuje :)))).... jakaś telepatia czy coś??? ;))....a za zaproszenie dzięki.. tylko kiedy? w tę sobotę? wieczorkiem?
-
2009/08/25 22:07:41
na brak czasu i możliwości bycia w piętnastu miejscach na raz, na pewno narzeka każda mama :) ja też narzekam, że jak się bawię z jednym synem, to drugi się czuje niekochany, a jak bawię się się z drugim to pierwszy jest zazdrosny. Jak się bawię z dzieciakami, to zmywanie leży odłogiem, jak sprzątam, to dzieciaki się domagają mamy... brak złotego środka. A "czas dla siebie", to powoli zapominane przeze mnie pojęcie :)
Za to kupiłam sobie magnesy na lodówkę : "tylko nudne kobiety mają czyste domy", oraz "dlaczego żeby posprzątać, nie wystarczy omieść mieszkania spojrzeniem?"
-
Gość: KasiaO, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/08/25 22:09:26
Wiesz Gosiu, o tym samym ostatnio myślałam.
Z Warszawy wróciliśmy, a dzieci załamane, bo z dziadkami byli, spanie w prawdziwym namiocie zaliczyli, pieczenie kiełbasek na ognisku, basenowe kąpiele... przez dwa dni do domu prawie nie wchodzili, telewizji nie oglądali. Z powrotem rodziców proza życia powróciła i jak się okazuje moje dzieci też jej nie lubią...
-
2009/08/26 00:35:59
A ja po wakacjach u teściowej-perfekcjonistki wróciłam z nerwicą żołądka (no chyba...),bo było tak:BACZNOŚĆ! Dwa okruszki pod stołem=jaki tu bałagan! W SZEREGU STAŃ! wymięłaś pupą kapę na wersalce=wygładź natychmiast! Z SZEREGU WYSTĄP! dlaczego tak krzywo złożyłaś ten koc???=jak tylko wyszłam na spacer teściowa prześcielała i " poprawiała" całe moje łóżko.I tak non-stop.I jak wróciłam do Polski, to pojechałam do koleżanki.A tam kotka i 6 kociąt i jeden pies harcuje po domu wśród okruszków, które zostawiają też harcujące dzieci, jakieś pranie,jakieś garnki czekające na swoją kolej....a dla nas jednak kawka i choć chwila rozmowy i luzu i świadomość ,że kiedyś to się posprząta,ale nie sprzątanie tutaj najważniejsze........i dla mnie najważniejszym nigdy nie będzie.
-
2009/08/26 01:25:37
ale Twoja teściowa nie przesyła Ci linków na temat: otyłości, słoniowacizny, nadmiernego picia kawy, właściwego wychowania dziecka itp. :-)
moja w tym jest MISTRZYNIĄ!

A u mnie totalny bałagan zwany bajzlem. W poniedziałek do pracy. Przychodzi opiekunka, a tu wszystkie okna umyte przez Kubła chusteczkami do pupy. Koty za szafami wielkości naszych koszatniczek. Zabawki wyglądają z każdego kąta. Karnisz w dużym pokoju czai się, żeby znowu mnie zaatakować. Lód w lodówce zajmuje 3/4 miejsca. Rośnie jak na drożdżach (lodówka z Łotwy, czyżby i Łotysze nas nie lubili?). Thriller rodzinny na miarę Oscara :-)
-
2009/08/26 09:06:51
Mada - ja te idyllę już dawno sobie odpusciłam, ale wyznaję zasadę, że od pewnego momentu granica między bałaganem a brudem jest bardzo cienka, a ja bałagan mogę znosić ale brudu się po prostu brzydzę. Acha - ustawianie planu zadań dla moich Panów jest syzyfową pracą...

Ani-ah - mam nadzieję, że drugiego dnia. Zresztą napisałam Ci maila na ten temat, bo mam drobną prośbę...
-
2009/08/26 09:09:08
Gosha - hm stół jest uprzątnięty i mam nadzieję, że taki zostanie do soboty.

Mikołajowa Mamo - pomysł z magnesami jest super :) Mam nadzieję, że choć na chwilę poprawiają samopoczucie...

KasiaO - niestety po wakacjach większośc z rodziców będzie miała podobny problem - znaczy się problem z tą prozą życia...
-
2009/08/26 09:11:40
Mamojovana - rozumiem, iż fakt że Teściowa jest daleko jest jedną z jej niewątpliwych zalet? :P

Aniab-z - okna + chusteczki do pupy - Kubeł jest mistrz! :)))

Swoją drogą miło tak poczytać, o tym, że nie ja jedna hołduję zasadzie "niesprzątam więc jestem". To naprawdę poprawia samopoczucie i zmniejsza wyrzuty sumienia do niezbędnego minimum :D
-
Gość: manialenka, *.toya.net.pl
2009/08/26 10:00:55
Ja tylko wiem, że kurz i zmywanie mogą swoje odczekać, a relacja z dzieckiem czy mężem to inwestycja na przyszłość. Niejedna z nas żyje w desperacji: za co się najpierw złapać? Ale czy tak bardzo konieczne są nam te frustracje? Może tylko do tego, by sobie przewartościować pewne sprawy- rodzinę ponad górę naczyń i prania :)

Pozdrawiam i zapraszam do siebie:

www.codziennieniezmiennie.blox.pl
www.dzieckomoje.blox.pl
-
2009/08/26 20:23:17
Sprawa to bardzo skomplikowana. Często zdarza mi się rzucić wszystko bo:
jest po prostu zbyt piękny dzień, żeby sprzątać
syn absolutnie domaga się pójścia tu i tu
mąż też domaga się pójścia tu i tu
psy też
koty
a w końcu i ja
A jednak powoduje to:
będąc tu i tam niejaką awersje do wspomnień o ukochanym, zabałaganionym domu
lekki popłoch, kiedy poruszając się pośród niesfornych przedmiotów slyszę pukanie do drzwi, a w przypadku skrajnego bałaganu nawet coś jakby wstyd
było nie było pewną dezorganizację
a teraz doszło jeszcze to, żeby nie wychować syna na bałaganiarza
I bądź tu człowieku mądry;)
-
Gość: mamaasia, *.nat.rev.ndi.net.pl
2009/08/26 20:56:05
Poczytałam komentarze i jest mi lepiej, duuuużo lepiej! Czasem wydaje mi się, że tylko ja nie wyrabiam, że wszyscy wszystko mają jakoś połapane, a tu proszę jak miło i sielsko się zrobiło, wszyscy nadają na tej samej fali.
-
2009/08/26 22:02:23
Ja też czuję się dużo lepiej poczytawszy Wasze komentarze. Jutro idę po magnesy! W Empiku widziałam ładne przywieszki z podobnymi tekstami - hm, może coś takiego?
Dziś z niezapowiedzianą wizytą wpadł teść, akurat w sam środek usłanej Czym Się Dało podłogi... I jeszcze do tego góra prania na fotelu, czekająca spokojnie na kolejkę do składania.
Ciekawe, co jutro teściowa powie, jak przyjdzie posiedzieć z młodszą.
-
Gość: talula1, 62.29.174.*
2009/08/27 08:35:57
czasem trzeba sobie powiedzieć - w tej chwili to jest dla mnie najważniejsze - i może to być nawet sprzątanie kurzy, a w szczegolności gdy zrobienie danej rzeczy spowoduje u ciebie stan zadowolenia
-
2009/08/27 08:37:53
Manialenka - również pozdrawiam i dziękuję za zaproszenie

Acoaco - Twój komentarz dokładnie obrazuje moje odczucia :)

Mamaasia - :) może po prostu gromadzimy wokół siebie podobnych do siebie ludzi :)

Suzet - może nic nie powie? Wszak bywają takie teściowe co nic nie mówią :D
-
Gość: monika..., 92.251.255.*
2009/08/29 16:53:16
juz to dzis u kogos napisalm...ale napisze jeszcze raz.... jeszcze nikt na swiecie nie wypowiedzial takiego zdania..."mialem takie cudowne dziecinswto... okna w naszym domu zawsze byly cudownie czyste..."....
-
2009/08/31 10:53:11
Moniko - bardzo trafne :)