Zapiski na kolanie o Preclu i o potworze zwanym SMA, , zawierające nasze osobiste pomysły i doświadczenia z życia z niepełnosprawnym ruchowo dzieckiem. Uwaga: wszelkie metody, doświadczenia i komentarze przedstawione w blogu stanowią osobiste doświadczenia i odczucia naszej Rodziny i nie stanowią naukowej podstawy do prowadzenia dzieci z rdzeniowym zanikiem mięśni. Blog jest chroniony osobistymi prawami autorskimi. Kopiowanie, przytaczanie jego zawartości lub wykorzystywanie pomysłów na wpis bez zgody Autorów bloga jest sprzeczne z prawem.
Locations of visitors to this page
Blog > Komentarze do wpisu

Jak w trzy dni umęczyć dziecko :)

W piątek pojechaliśmy odwiedzić Ciotkę oraz Kuzynowstwo Ojca. Na bliskie Mazury (choć czy Kolno można nazwać Mazurami tego nie wiem :P). Po raz pierwszy dalsza Rodzina Ojca miała poznać Precla, do tej pory podglądanego na Preclowej oraz znanego wyłącznie z opowieści.
 
No i po raz pierwszy Precel miał poznać swoją Cioteczną Babcię Krysię, Kuzynów Ojca i ich Dzieci w liczbie ogromnej, bo Kuzynów troje a dzieci przypadało średnio troje na Kuzyna. (Konia z rzędem temu kto powie jaki stopień pokrewieństwa jest pomiędzy moimi chłopakami a dziećmi Kuzynowstwa Ojca). Bo to teoretycznie cioteczno-cioteczni bracia i siostry, a że nazwa skomplikowana to w skrócie również nazwę ich Kuzynami.
 
Precel jak to Precel chętnie się zabrał na tę wycieczkę, aczkolwiek tym razem cierpliwości w podróży mu starczyło tylko do korka za Wyszkowem, gdzie sobie z dobrą godzinkę postaliśmy. Po ponad trzech godzinach w akompaniamencie burknięć i dąsów dotarliśmy na miejsce przeznaczenia. I się zaczęło.
 
Przez ponad trzy dni Ciotki, Wujkowie i Kuzyni otaczali, szczebiotali, zabawiali, dogadzali, wozili Kimbą i wycierali ślinki rozanielonemu Szymonowi. Gdy się nachylałam nad moim dzieckiem, trzy na cztery razy słyszałam ostrzegawcze "be" znaczące "Matka nie teraz, ja jestem zajęty". No więc zarówno Matka jak i Ojciec mogli w spokoju a) zająć się wspólnym jedzeniem posiłków i piciem kawki b) konwersacją z Rodziną c) kontemplowaniem urody okolicy.
 
Z Kolna poza naładowanymi akumulatorami i bagażnikiem pełnym domowych przetworów wywieźliśmy również Broń. Psychologiczną Broń. Ponieważ cechą życia w małych miasteczkach, tudzież innych miejscowościach jest obcowanie z wszelkiej maści zwierzętami latającymi, powszechnym sprzętem używanym w domach jest stara, dobra packa na muchy. I ta packa od piątku odgrywa w życiu Precla bardzo ważną rolę. Bo gdy trzyma się taką packę to już żaden owad bzyczący nad głową nie jest straszny. Bo teraz Precel wie co może zrobic taka packa z biedną muchą. I to mu wystarczy. Packa przyjechała z nami do Warszawy i póki co stanowi dodatkowe wyposażenie naszej Kimby.  Jest pomarańczowa więc pasuje do niebieskiego pokrycia wózka.
 
A poza tym Szymon

Działkował u Cioci Krysi


Werandował u Cioci Agaty


Biwakował


Zdobywał nowe sprawności


Oddawał się  ulubionemu hobby


Precel i Jezioro Seksty


 
Gdy tylko wczoraj ruszyliśmy spod domu Cioci-Babci Krysi Szymon zamknął oczy i zapadł w drzemkę trwającą aż do Mostu Grota w Warszawie.  Potem w domu nakarmiony i wykąpany bez protestu zasnął. Spał kamiennym snem do 11 rano, kiedy to Ojciec nie wytrzymał i Precla obudził. Ewidentnie tymi krótkimi wakacjami przemęczyliśmy dziecko. :)
 
PS. O Maksiucie nie piszę, bo Maksiuta w wysadzony z samochodu w Kolnie wziął swój rower i zniknął nam z oczu pojawiając się z rzadka i na krótko. Cóż, w końcu towarzystwo równoletnich Kuzynów jest o wiele bardziej atrakcyjne, niż Rodziców których ma się na codzień.
A nam na otarcie łez zostało tylko to zdjęcie gdy Ojcu udało się na chwilę zdybać dziecko wybiegające z jeziora:

wtorek, 18 sierpnia 2009, gofer73

Polecane wpisy

  • Jak Polska długa i szeroka

    Ani się obejrzeliśmy a już zrobił się wrzesień i trzeba zacząć ogarniać nową, szkolną rzeczywistość. Tegoroczne wakacje były bardzo intensywne. Przemierzyliśmy

  • Dzień I Komunii Świętej

    Już nie raz pisałam, że są takie wydarzenia w naszym życiu, o których myślałam, że nie będzie dane nam ich doświadczać. Zdanie do kolejnej klasy, wakacje, wydar

  • Wsiąść do pociągu bylejakiego

    Spoglądając na podnoszący się nieśmiało słupek termometru za oknem zaczynamy snuć plany wakacyjne. Ach, pojechać gdzieś, gdzieś daleko, daleko, gdzie można zapa

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/08/18 22:51:15
Najpiękniejsze jest to szczęście na twarzy Precla. Chyba musicie częściej Go "umęczać" :-)
-
2009/08/18 22:58:25
ŚCISKAM WAS!!! :)))) *
-
2009/08/18 23:30:48
Czasem trzeba odespać wyjazdy... Mi to się często zdarza, a Szymek dotlenił się, pozwiedzał, zdjęcia mówią same za siebie ile się działo w ten krótki weekend.. My z Ada w ogóle potrafimy spać do 10.00-11.00 a po takim wyjeździe chyba 13.00, by u nas wybiła... Pozdrawiamy
-
2009/08/19 01:08:53
Jaki piękny, letni wpis! i te zdjęcia! Podczas zimowych zawieruch zaglądnę sobie tu, trochę się ogrzać, dobrze ?:)
-
2009/08/19 08:58:32
Ale jak Szymon pięknie siedzi na quadzie! Ręka Taty, jak rozumiem, do najmniejszych nie należy, ale wielką wprawę w podtrzymywaniu też widać gołym okiem!
Dzieci wyrastają, to tak a propos Maksa. Moja trzyipółlatka ostatnio też bryknęła "do dzieci", nawet się nie obejrzała, a jak przyszłam ją odebrać po czterech godzinach, to wyjść nie chciała...
-
Gość: beatle1, *.ceetrust.org
2009/08/19 13:59:50
ale Wam zazdroszcze. ja jade sluzbowo do Pragi i zabieram Jasia. zamiast nad morze etc... mam poczucie winy
-
2009/08/19 17:18:11
No jaki ten świat mały. Mój maż też ma rodzinkę w Kolnie. I to nie są Mazury:)
Chyba takie męczenie jak najbardziej pasuje Preclowi:)
-
2009/08/20 08:25:35
Aniab-z - oj pewnie tak! Byleby pogoda sprzyjała..

Bld - również ściskamy!

Ewelinko - to witaj w klubie. W normalnym tygodniu, gdy ja w pracy a Maks w szkole reszta panów wstaje grubo po 10 rano....
-
2009/08/20 08:26:58
Acoaco - dobrze :)

Kakot - czytałam czytałam :) rozumiem, że sprawę przedszkola macie już oswojoną?

Beatle - eh takie czasy, no ale Jaś za to zobaczy kawałek świata...
-
2009/08/20 08:27:43
Mondziaczku - no jak widać mały :) i podejrzewałam że Kolno to raczej Przedmazury niż Mazury :)
-
Gość: polaczka, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/08/20 12:15:10
No proszę z Precla robi się prawdziwy turysta.Czy umoczył nogę w jeziorze?
-
2009/08/20 15:29:26
Polaczko - obiecał umoczyć ale gdy przyszło co do czego to zrezygnował :(((
-
2009/08/20 16:21:35
Najbardziej podoba mi się zdjęcie na motorze. Ilość rąk otaczająca Precla wręcz surrealistyczna :)
-
2009/08/20 22:26:43
Ale Wam zazdroszczę(tak pozytywnie oczywiście)tego wyjazdu.Nie ma to jak rodzinny wyjazd .Świetna sprawa i fajowa zabawa dla wszystkich i tych odwiedzających i tych odzwiedzanych zapewne.Precel to już prawdziwy podróznik z krwi i kości.Nie ma już dla niego rzeczy trudnych do zrobienia...Pozdrawiamy serdecznie.Dorota z Tomkiem.
P.S.Pozwolicie,że naładujemy u Was swoje akumulatorki?(dzięki takim fajnym fotorelacjom z Waszych wypadów)
-
2009/08/21 08:20:38
Anysz - suurealistyczna może i tak, ale chyba również niezbędna :)))

Greendorka - ależ ładujcie do woli!
-
Gość: ciocia zuzia, *.chello.pl
2009/08/21 09:12:27
Jak miło oglądać zadowolenie na Preclowej buzi:) A packa na muchy-mała rzecz a cieszy:))):)Pozdrawiam!
-
2009/08/21 13:20:48
Precelek -kwiatuszek wsród kwiatów,zdjęcie odnóży też dobre,widze syn starszy z tych kościstych,mało go ciotka utuczyła.Pewnie nie miał na jedzenie czasu.
-
2009/08/21 22:10:43
Te zdjecia z usmiechniętym Preclem ( np. to w kwiatach) są cudne !
Mozna je ogladać bez końca.
-
2009/08/24 09:57:35
"umęczone" wygląda na szczęśliwe ;)