Zapiski na kolanie o Preclu i o potworze zwanym SMA, , zawierające nasze osobiste pomysły i doświadczenia z życia z niepełnosprawnym ruchowo dzieckiem. Uwaga: wszelkie metody, doświadczenia i komentarze przedstawione w blogu stanowią osobiste doświadczenia i odczucia naszej Rodziny i nie stanowią naukowej podstawy do prowadzenia dzieci z rdzeniowym zanikiem mięśni. Blog jest chroniony osobistymi prawami autorskimi. Kopiowanie, przytaczanie jego zawartości lub wykorzystywanie pomysłów na wpis bez zgody Autorów bloga jest sprzeczne z prawem.
Locations of visitors to this page
Blog > Komentarze do wpisu

Legalizacja

Wiadomość z niedzieli: "Międzynarodowa Komisja Teologiczna w od dawna oczekiwanym dokumencie podjęła decyzję o rezygnacji z koncepcji tak zwanego limbusu, czyli otchłani, do której, zgodnie z wielowiekową tradycją w Kościele katolickim, trafiają dusze dzieci zmarłych bez otrzymania chrztu"

W związku z powyższym faktem mam dwa pytania (oczywiście retoryczne):

  1. Co z dziećmi, które nieochrzczone umarły np. w sobotę? (Prawo nie działa przecież w stecz!)
  2. A czy Pan Bóg posłucha się Międzynarodowej Komisji Teologicznej? Czy dalej będzie robił swoje....

(Głęboko wierzę, że wszystkie Aniołki bez względu na to czy ochrzczone czy nie trafiają do Lepszego Świata i z tamtąd mają cały czas oko na swoich Bliskich.....)

PS. W związku z powyższym nasz nieochrzczony Precel chyba dostał oficjalną przepustkę do Nieba :)

wtorek, 24 kwietnia 2007, gofer73

Polecane wpisy

  • Jesteśmy siłą

    T ym, którzy nie korzystają z Facebooka winna jestem opisanie tego co się przez tydzień działo w naszej walce o dostęp w Polsce do pierwszej terapii na SMA. Jes

  • Nikt nas nie pytał

    Matka poszła dziś pod Sejm, aby wziąć udział w jak to twierdzi TVP, demonstracji zwolenników aborcji na życzenie. Postała. Posłuchała. Popatrzyła. Wzruszyła pod

  • X-SMAni

    Jestem mutantem. Ojciec też jest. Poprzez mutację genetyczną jesteśmy nosicielami paskudnej choroby, która we współczesnym świecie, zaraz po mukowiscydozie, zab

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: annarow, *.acn.waw.pl
2007/04/25 08:28:23
Cześć,
Kochana, to prawo działa wstecz :-) A Pan Bóg do tej pory się nie słuchał Komisji i robił swoje...

Z tym że nieochrzczone dzieci nie mają Mszy, tylko tzw. pokropek.
A tak wogóle, to do tej pory też była opcja, ze wszystkie dzieci trafiają od razu do nieba, nawet Msza św pogrzebowa troche inaczej wygląda niż za zmarłego dorosłego.

A tak wogóle to co to za czarne myśli?! Wysłałam Ci artykuł, jest szansa na leczenie Potwora!!
Pozdrawiam
-
2007/04/25 09:43:48
W wielu rodzinach chrzest dziecka jest bardzo ważnym wydarzeniem... tak jest i w naszej, szczególnie dla starszego pokolenia (my nie jesteśmy jakoś specjalnie zaangażowani w sprawy wiary). Wiem, że chrzcząc Precla sprawiłabym dużo radości Babciom (no przynajmniej jednej), uciełabym też sugestie, że wszystko się dzieje źle bo nie powędrowaliśmy z Szymkiem w odpowiedniej chwili do kościoła. A w moim pokrętnym pojmowaniu świata sakrament chrztu dokonany na Preclu to wydanie mu z mojej strony licencji na śmierć (dziecko może teraz spokojnie pożegnać się ze światem bo i tak ochrzczone pójdzie do nieba). Więc na przekór wszystkim zapieram się rękami i nogami przed tą uroczystością, bo coś mi po cichu mówi, że dopiero po niej wszystko będzie się działo jak najgorzej.....i Pan Bóg nie ma tu nic do tego....
-
2007/04/25 11:01:15
Gosiu,podziwiam i popieram Twoją odwagę w pisaniu takich rzeczy.
Ja byłam "wychowywana w duchu katolickim".Gdy zaczęłam dorastać,zrozumiałam,że w kościele katolickim jest dużo zakłamania i nonsensu.Zafascynowała mnie Reformacja.W kościołach protestanckich zasady są jasne.Nie ma odpuszczenia win za klepanie paciorków.Nikt nikogo nie potępia.Jest duże nastawienie na jednostkę,na człowieka.W kościele Luterańskim dzieci,obojętnie chrzczone czy nie po śmierci są zbawione.
Co do chrztu,to decyzja o nim powinna być podjęta na podstawie głębokiej wiary a nie bo rodzina tego oczekuje.
Gosiu,nie powinnaś obawiać się,że chrzcząc Precla pozwalasz mu umrzeć.Śmierć nie zależy od sakramentów...Co do Precla to mam nadzieję,że naukowcy wynajdą coś na Potwora i będziecie cieszyć się soba wiele lat.Całuję Was gorąco

Aniu,codziennie myślę o Was i o Pince.Jestem z Wami i modlę się o Was (o Pinkę jestem spokojna-jest w dobrych "rękach").
Ewa
-
2007/04/25 11:49:13
"Co do chrztu,to decyzja o nim powinna być podjęta na podstawie głębokiej wiary a nie bo rodzina tego oczekuje."
Zgadzam się w 100% i dlatego Maksiuta też nie został ochrzczony - chcę aby to była jego SWIADOMA I PRZEMYŚLANA decyzja wynikająca z chęci pozostania w wierze katolickiej. Z Szymkiem jest inaczej - bardzo dawano nam do zrozumienia, że "trzeba ochrzcić na wszelki wypadek" (ten "wszelki wypadek" interpretuję jednoznacznie). Może stąd ten irracjonalny lęk przed uroczystością?
-
2007/04/25 13:12:52
Gosiu ja doskonale rozumiem Twój lęk. Gdy zabrali Matusia do DSK (szpitala dziecięcego na OIT) a mój maż pojechał za nim, szybko przyszła mi myśl do głowy NIE CHCĘ ABY GO CHRZCILI (mnie po urodzeniu od razu ochrziły pielęgniarki i bałam się że historia sie powtórzy z Matusiem. Nie chciałam chrztu dla niego, bo bałam się, że to tak jakbym wydała mu wyrok śmierci. Stało się inaczej...mój kochany maż od razu poprosił księdza ze szpitalnej kaplicy o chrzest dla Matka. Nie było mnie przy tym, ale nagrał mi w aparacie. Gdy zadzwonił powiedzieć mi o tym popłakałam się strasznie, bo przestraszyłam się. Ale Pawełek powiedział, że chciał tego chrztu, bo wierzy że on doda Matusiowi sił...I tak się stało. Lekarze sami mówili, że to cud jak Matuś świetnie sobie radzi sam. Dobrze, że to Pawcio podjął decyzję o chrzcie, bo zrobił to z wielką wiarą, a ja zrobiłabym to z przestrachu.
A co do nieba dla dzieciaczków...ONO ZAWSZE BYŁO, JEST I BĘDZIE! A my ludzie zawsze chcieliśmy wszytsko porządkować, normować. A Pan Bóg pewnie śmieje sę z tych naszych przepisów:)
Pozdrawiam:)))
PS. 1% jest dla Szymcia:) Namawiam też innych.
-
2007/04/25 14:38:13
Co najmniej trzy razy byłam świadkiem umierania Precla. Jedyną rzeczą której doświadczyłam widząc swoje własne nieoddychające dziecko to wszechogarniający mnie spokój. Nie rozpatrywałam tego co się działo w kategoriach metafizycznych tylko działałam instynktownie przywracając mu oddech lub umożliwiając lekarzom resuscytację. Po tych doświadczeniach wiedziałam dobrze, że chrzest nic by nie zmienił w naszym przeżywaniu choroby i śmierci dziecka. Ale być może po tym poznaje się ludzi małej wiary. Natomiast nuży mnie odpieranie (przyznam to: delikatnych) nacisków Rodziny o chrzest i stawianie przez niektórych Precla w drugiej, gorszej kategorii bo jako dziecku nieochrzczonemu będzie w życiu wszystko szło pod górkę (i tak do cholery będzie miał pod górkę). Dlatego postanowienie Komisji Teologicznej będzie dla mnie koronnym argumentem w ewentualnych dyskusjach na ten temat.
Mondziaczku wyrazy podziwu dla Męża za wiarę i przekonanie co do słusznosci postępowania. Macie ślicznego zdrowiejącego synka :)
-
2007/04/26 11:40:40
mój syn odkrył ze bóg nie jest katolikiem.i ja tez sie trzymam tej wersji.
-
2007/04/26 19:35:06
Do ochrzczenia dziecka dojrzewa się pod warunkiem, że samemu jest się związanym z Kościołem. My Julkę ochrzciliśmy dzień przed pierwszym pobytem w szpitalu (nie specjalnie, tak wyszło), gdy miała 2 miesiące. Zrobiliśmy to, bo jesteśmy członkami Kościoła katolickiego i chcieliśmy aby nasze dziecko też zostało włączone w Jego "szeregi" i otoczone "fachową" opieką Niebios. Nie wiązaliśmy nigdy Chrztu z umieraniem...
Nie pochwalam robienia czegoś bo tak każe tradycja. Właśnie przez takie podejście Kościół dziś wygląda jak wygląda (większość jego wyznawców to ludzie z powodu tradycji).
A o tym, że nieochrzczone dzieci są zbawione wiem juz od dawna, wielu księży o tym mówi (chociaż Komisji mogło zająć więcej czasu sformalizowanie tego)...
-
2007/04/27 10:36:23
Iki, temat wiary to śliski temat, i rzadko go poruszam, by nikogo nie urazić, ale ja podawanie dziecka do chrztu bo wypada albo ślub koscielny bo fajnie mieć białą suknię nazawałabym krótko Hipokryzją i dlatego my jako osoby nie związane z KK nie ochrzcilismy naszych dzieci (wszak chrzest to zobowiązanie do wychowania w religii katolickiej a my nie jesteśmy w stanie tego zobowiązania podjąć). Nasze Rodziny jednak wierzą, że chrzest Szymka dokonałby bliżej nieokreślonego cudu i dlatego tak ku niemu prą, wbrew naszym przekonaniom. Czyli de facto do tej hipokryzji namawiają. A mi rozum mówi nie bądź hipokrytką, intuicja nie rób tego bo dasz Preclowi bilet do nieba z którego zaraz skorzysta.
-
2007/04/27 10:59:46
Ja też mam dwójkę nieochrzczonych dzieci, bo wychodzę dokładnie z tego samego założenia: w moim wydaniu, osoby niezwiązanej z KK (podobnie mąż) byłaby to czysta hipokryzja. Uszanuję ich decyzję, kiedy zdecydują inaczej.
Tym goręcej ściskam nieochrzczonego Precla :)
-
2007/04/27 17:20:41
Chciałam tylko napisać, że dobrze jest postępować zgodnie ze swoimi przekonaniami :) Gratuluję Ci "uporu" (w "walce" z Rodziną).
Znam wielu hipokrytów na tym polu i nie jest to w porządku do tych, którzy są związani z Kościołem Katolickim całym sercem.
A swoją drogą to szkoda że tematy wiary są dalej tabu... (jak kiedyś seks) - bo każdy ma prawo wierzyć w to co "chce" i o tym mówić kiedy i z kim "chce" - to chyba podstawa ekumenizmu (?).
-
2007/04/27 17:39:16
Iki - są tabu bo granica uznania kogoś za nietolerancyjnego albo obrażenia czyichś uczuć religijnych jest w takich rozmowach bardzo cienka. I ja jako osoba z gruntu niewierząca (ale tolerancyjna) bardzo się takich rozmów boję. Masz bardzo dojrzałe podejście do tych spraw i cieszy mnie to niezwykle :)